Mańkowski był bardzo ostrożny w pierwszej rundzie. Cały czas miał wysoko podniesione ręce, więc praktycznie wszystkie ciosy Khalidova spadały na gardę. Mistrz wagi średnieje wielokrotnie chciał pominąć tę gardę, stosując popularne "axe kicki", ale to nie dało efektu.

Znacznie lepsza druga runda Mańkowskiego, który w końcu się nieco otworzył. Khalidov nie był już tak szybki, choć nadal starał się wywierać presję, to jednak kilka razy dał się zaskoczyć. Czasami jedyną receptą Khalidova była po prostu ucieczka do parteru, lecz "Tasmański Diabeł" nie podjął wyzwania.

Kto wie, czy to właśnie akcja w ostatniej minucie nie była kluczowa! Wtedy po raz pierwszy obejrzeliśmy skuteczne obalenie, lecz nie wyszło ono od Mańkowskiego, tylko od Khalidova! To właśnie Czeczen znalazł się na górze i potrafił go skontrolować. Decyzją sędziów zwycięzcą tego starcia został Czeczen.