Wrona: Z trenerem De Giorgim nie ma dyskusji

Siatkówka

Ferdinando De Giorgi ma olbrzymi autorytet. Nie lubi sprzeciwu i jeśli ktoś spróbuje mu się sprzeciwić, to od razu tego pożałuje – powiedział Andrzej Wrona. Środkowy Onico Warszawa podzielił się swoimi wrażeniami z pierwszego zgrupowania z nowym selekcjonerem.

Wrona znalazł się w gonie osiemnastu zawodników powołanych przez trenera De Giorgiego na tegoroczną edycję Ligi Światowej, jednak kontuzja wyeliminowała go z udziału w tej imprezie. Badania wykazały, że siatkarz ma krwiaka mięśnia nadgrzebieniowego o wielkości 3 cm, przez co czeka go przerwa w grze od trzech do sześciu tygodni.

 

 

Siatkarz w studiu Polsatu Sport podzielił się swoimi wrażeniami ze zgrupowania kadry pod wodzą nowego selekcjonera.

 

– O każdej porze dnia i nocy wszystko na sto procent! Trenowaliśmy, a teraz chłopaki trenują dalej, po kilka godzin dziennie, i to regularnie. Są to bardzo ciężkie treningi i ja nie przypominam sobie, żebym w życiu trenował kiedyś ciężej. To jednak przynosi efekty, bo mimo, że byliśmy w dołku fizycznym po dwóch tygodniach ciężkich przygotowań, zagraliśmy przyzwoite spotkanie z Iranem. Teraz powinno być już tylko lepiej, dlatego ja jestem spokojny i ta Liga Światowa może być naprawdę fajnym okresem – powiedział Wrona.

 

Co ma takiego w sobie trener De Giorgi, że nie krzyczy, a wszyscy się go boją?

 

– Ma olbrzymi autorytet. Nie lubi sprzeciwu i jeśli ktoś spróbuje mu się sprzeciwić, to od razu tego pożałuje. Będzie się musiał rzucać na treningu do kilku takich piłek, których nie będzie w stanie podbić. Trener nie lubi gdy się z nim dyskutuje i podważa jego zdanie. Pokazał to na samym początku i uciął wszystkie narzekania. Nikt nie próbuje się sprzeciwiać, wszyscy posłusznie wykonują jego polecenia. Myślę, że Fefe góruje charyzmą nad wszystkimi – stwierdził siatkarz.

 

Wrona odniósł się również do pojawiających się w mediach informacji o ciężkich treningach, jakie włoski szkoleniowiec zaaplikował swoim podopiecznym:

 

– W klubach normą jest trening trwający dwie i pół godziny, a różnica pomiędzy dwie i pół, a cztery jest znacząca. Treningi się nie dłużą i to też zależy od zawodników, ile one będą trwały. Ostatnie ćwiczenie każdy kończy indywidualnie wtedy, gdy wykona je poprawnie. Można wykonać trzy zagrywki poprawnie z odpowiednią prędkością w ciągu pięciu minut i zejść na kolację, a można zostać jeszcze godzinę i zagrywać siedemdziesiąt razy. Trzeba czekać, aż wszyscy skończą i wtedy siadamy razem do stołu – to jest kolejna nowa zasada. Oczywiście bez telefonów – dodał środkowy Onico Warszawa.

RM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze