Tam gdzie dwa lata temu krążyły koniki, teraz stoją uzbrojeni po zęby żołnierze z bronią gotową do strzału, a przez mikrofony powtarzają po angielsku i francusku, żeby nie kupować biletów na ulicy, bo to grozi zatrzymaniem przez policję. Żeby wejść do biura prasowego przechodziłem jedną (pobieżną) kontrolę. Teraz już trzy. Biletów papierowych już nie ma tylko elektroniczne(łatwiejsze do kontroli). Ochroniarzy dwa razy więcej, trasy przejazdu autobusów zmienione. To wejście którym wchodziłem przez 20 lat, zablokowane, trzeba wchodzić innym.

 

- Do licha, czy tu się wszystko pozmieniało?! - pomyślałem. Okazuje się, że nie. Bez zmian tylko...ceny za pamiątki z symbolem Roland Garros. Księżycowe, najdroższe ze wszystkich wielkoszlemowych turniejów. Czapeczka 20 euro, najtańszy tiszert 29 euro (ale są i po 60), ręcznik 70 euro, poduszka pod tyłek – 12 euro…

 

Szczęście, że na kortach bez zmian. Ciągle człowiek w nerwach, żeby Polak (Polka) wygrali, bo co to za przyjemność kibicować potem obcokrajowcom. Zestresowałem się wczoraj oglądając mecz Linnette z Lim. Na szczęście Magda wygrała za szóstym meczbolem i gra dalej. Agnieszka Radwańska pewnie pokonała Fionę Ferro. A jutro zagra Karolina Woźniacka. Wiem, że relacja z jej meczu będzie w Tenis Premium. Do usłyszenia.

 

Mecze French Open do obejrzenia na kanałach Tenis Premium 1 i Tenis Premium 2.

 

Zamów produkt TENIS PREMIUM.