Drzyzga przed Ligą Światową: Widzę Polskę w finale!

Siatkówka
Drzyzga przed Ligą Światową: Widzę Polskę w finale!
fot.Cyfrasport

Ta drużyna jest głodna sukcesów. Pora wrócić na właściwą ścieżkę drużyny znów wygranej. Należy odbudować charakter zwycięzców, bo przez ostatnie dwa lata zbyt wiele przegraliśmy. Tak z dobrymi drużynami, jak i mocniejszymi średniakami – mówi o siatkarskiej reprezentacji Polski Wojciech Drzyzga, komentator i ekspert Polsatu Sport.

Już w piątek początek Ligi Światowej 2017. Rozgrywki toczyć się będą na trzech szczeblach, na których w każdy weekend grać będą po trzy grupy w systemie każdy z każdym. Polacy w pierwszym turnieju w Pesaro zmierzą się kolejno z Brazylią, Włochami i Iranem. Tydzień później wydają do Warny, gdzie ich rywalami będą Bułgarzy, znów Brazylijczycy i Kanadyjczycy. Fazę interkontynentalną zwieńczy turniej w Polsce, u nas Biało-Czerwoni będą rywalizować z Rosją, USA i Iranem. Gospodarze, czyli Brazylia, oraz pięć najlepszych drużyn awansuje do finału.

 

Czego oczekujesz od rozpoczynającej się w piątek Ligi Światowej?

 

Wojciech Drzyzga: Generalnie, zwracając uwagę na to, że mamy do czynienia z sezonem poolimpijskim, spodziewam się obniżenia poziomu gry. To normalne, kiedy wiele reprezentacji radykalnie zmienia składy. Z naszej perspektywy nie powinno być aż tak źle, bo trener Ferdinando de Giorgi dokonał lekkiej korekty, poddał drużynę ewolucji zachowując trzon zespołu. Jesteśmy w całkiem dobrej sytuacji na tle innych, mimo że już od pierwszego weekendu zmierzymy się z bardzo mocnymi markami. Podejmując z nimi realną walkę, a stać nas na to, finał rozgrywek jest w naszym zasięgu.

 

Na czym opierasz swój optymizm?

 

Zakładam, że od pierwszego meczu zespół będzie dobrze funkcjonował pod wodzą nowego trenera, w składzie nie doszło przecież do fundamentalnych zmian. Z żelaznego zestawienia właściwie brakuje tylko Mateusza Miki, który i tak nie był przecież w nadzwyczajnej formie. Personalnie drużyna ta ma olbrzymie możliwości, z dużym zaciekawieniem wypatruję na pozycji przyjmującego Bartka Kurka. Ta roszada, dzięki której w ataku jako podstawowy gracz wystąpi Dawid Konarski, jest zwiastunem bardzo dobrego rozkładu sił. Jedyny znak zapytania, jaki się z tym wiąże, to Maciej Muzaj, który musi poradzić sobie z rolą pierwszego zmiennika i to już od pierwszego spotkania.

 

Nie ma niepewności, w jakiej formie zobaczymy Polaków w piątek?

 

Zaczyn pod grę nowej reprezentacji obserwowaliśmy w spotkaniu z Iranem 20 maja w Katowicach. Nic więc nie powinno nasz zaskoczyć. Jeśli będzie zmiana, to tylko na lepsze. Przecież wtedy widzieliśmy drużynę, która pracowała ze sobą tylko przez dwa tygodnie, w dodatku bardzo ciężko. Chłopaki funkcjonowali jednak jako mocno dojrzała grupa. Podkreślmy to: nowa kadra nie jest przypadkową grupą, po której można spodziewać się chaotycznej, przypadkowej gry. Nie mamy sytuacji, w której powołania należy tłumaczyć absencjami liderów, urlopami, zwolnieniami. Nie. To wszystko są autorskie wybory selekcjonera, który powołał na ten moment najlepszych. Przeglądając ewentualnych kandydatów na poszczególnych pozycjach, właściwie nie ma już rezerw. Może poza wspominanym Miką, czy Piotrkiem Nowakowskim, który nie był w wystarczająco dobrej formie, co z kolei spowodowane było uciążliwą kontuzją.

 

Jaki zespół zobaczymy?

 

Głodny sukcesów. Pamiętajmy, że ekipa ta spotyka się po dwóch latach mniejszych bądź większych rozczarowań. Zamiast sukcesów mieliśmy pasmo niepowodzeń, a to wzmaga apetyt. To też czynnik, na którym warto zbudować wiarę w dobry start. Tym bardziej że – jak już wspominałem – nie zaczynamy totalnie od zera. Chłopaki startują z bardzo wysokiego poziomu z zachowaniem tzw. pamięci siatkarskiej, tak w sferze sportowej jak i mentalnej. Dodając do tego doświadczenie poszczególnych zawodników, liczę na optymistyczne efekty.

 

Jest ktoś, kogo Ci brakuje w tej drużynie?

 

Znając realia, jak niewielka jest grupa ewentualnych kadrowiczów, właściwie nikogo. O Mice już wspominałem, o Nowakowskim też. Może nie martwi, ale każe zwrócić na siebie uwagę, dość wąski wybór wśród przyjmujących. Za plecami trzech kluczowych graczy na tej pozycji są młodzi i nieograni. A przecież należy mieć na uwadze, że dla Kurka pozycja ta będzie w kadrze nowością. Obok niego jest Michał Kubiak, później Rafał Buszek i… Dalej nie widzę. Czwartego nie ma, zapewne doczekamy się debiutu Aleksandra Śliwki. To jedno z zadań dla trenera znaleźć grupę pewniaków na wysokim poziomie. Odpadł Artur Szalpuk, powołania na Ligę Światową w ogóle nie dostał Bartosz Bednorz, dalej mamy Tomasza Fornala... Zawodnicy niby są, ale to pozycja wrażliwa, więc muszą być to ludzie, którzy nie zawiodą. Niestety, na razie są duże dysproporcje między podstawową trójką, a resztą.

 

Przejdźmy do kolejnych pozycji. Podstawowy atakujący też nie ma zupełnego komfortu, jeśli idzie o ewentualną alternatywę. Zresztą Konarski nie funkcjonował dotąd jako ten pierwszy, absolutny lider. Przed nim, jak i innymi, którzy mieli okazję pracować z de Giorgim w Zaksie Kędzierzyn-Koźle, wielkie wyzwanie. Grupa rozpoznaje się w zupełnie innych warunkach, funkcjonuje inaczej, nawet jeśli znasz upodobania i zasady szkoleniowca.  Z rozgrywającymi nie ma żadnego problemu, to ta sama para, co ostatnio, z libero również. Zatrzymując się na środkowych, przypuszczałem, że jednak trener weźmie Nowakowskiego. Wcale nie za zasługi, ale ze względu na dyspozycję lub też pomoc w dojściu do dyspozycji, bo zgrupowania reprezentacji dają taką możliwość. Nie ma Marcina Możdżonka, ale to mnie niespecjalnie dziwi, bo jego akurat trener bardzo dobrze zna, poza tym ma kilku innych o tym samym, jeśli nie większym potencjale. Myślę o Bartku Lemańskim czy Mateuszu Bieńku, choć ten drugi przecież nie jest już debiutantem.

 

Naprawdę trudno znaleźć graczy, których brak byłby rażący. Tym bardziej że szkoleniowiec chyba już definitywnie zrezygnował ze Zbigniewa Bartmana. Poza tym na Ligę Światową jeździ 14 graczy, de Giorgi choćby chciał, nie miał gdzie upchnąć kolejnych.

 

Co Ci się podoba w pracy nowego selekcjonera?

 

Jego podejście, to, że nie rujnuje całych formacji. Dzięki temu zespół ten miał i ma pewien poziom zgrania, którego może zabraknąć innym. Ci ludzie jako zespół są gotowi do gry od razu. Poza wyjątkami grupa zbliżona jest do siebie możliwościami. Jeszcze nikt nigdy nie ugrał wiele samymi debiutantami. Chłopaki mają sobie coś do udowodnienia. Pora wrócić na właściwą ścieżkę drużyny znów wygranej. Należy odbudować charakter zwycięzców, bo przez ostatnie dwa lata zbyt wiele przegraliśmy. Tak z dobrymi drużynami, jak i mocniejszymi średniakami.

 

Mecze sparingowe z Iranem i Australią dają odpowiedź na pytanie, gdzie jest ten zespół?

 

To pytanie zadają sobie i inni, zwłaszcza ci, których zespoły przeszły w roku poolimpijskim głębokie przemiany. Patrzę na składy i widzę naprawdę wiele rotacji, wielu weteranów dostało wolne. I my pod tym względem, co pokazało spotkanie z Iranem, wypadamy najstabilniej. Mamy podstawy myśleć, że dość szybko staniemy się mocnym i skutecznym zespołem. A inni? Weźmy USA, zmienili się nie do poznania pod względem personalnym. Włosi przeszli głęboką metamorfozę. Takich niewiadomych jest więcej, jeśli idzie o podstawowe reprezentacje.

 

Myślę, że za wcześnie na jakiekolwiek oceny. Przyjdzie na nie czas po pierwszej imprezie, zastanowimy się wówczas, w jakich systemach funkcjonuje reprezentacja, jaki wyborów personalnych dokonuje selekcjoner. Nic nas jednak nie powinno zaskoczyć, jeśli ktoś zna de Giorgiego z Kędzierzyna-Koźla. Nie zmienił w kadrze ani warsztatu, ani dyscypliny, do której przywiązuje dużą wagę. Jak słyszę, na zgrupowaniu wciąż najważniejsze są pracowitość, wzajemny szacunek, ale i banalne sprawy, jak punktualność. Na posiłkach trener kazał zestawić stoły, wszyscy razem zaczynają i kończą posiłek. Ci, którzy przeszli przez szkoły trenerów Lozano czy Anastasiegio, który też miał twardą rękę, zasady te mają opanowane.

 

Kto zagra w finale Ligi Światowej?

 

Brazylijczycy, którzy są gospodarzami, ale i sportowo to przecież wciąż bardzo solidny zespół. Dalej powiem, że my, choć z punktu widzenia kibica system rozgrywek może wydać się niesprawiedliwy, widząc, z kim przychodzi nam się mierzyć. Nie wiem, w którym miejscu są inni, tak sportowo, jak i mentalnie. I nawet nie chodzi tylko o potencjalnych faworytów, ale i o zespoły, które zdolne są namieszać w stawce, jak Belgia, Argentyna czy Kanada. Ciekawy jestem Rosji, niewiele o nich wiemy, to jedna z tych drużyn, która dokonała rewolucyjnych przeobrażeń. Włochów, mimo zmian w finale też widzę, Francja dla mnie to wciąż synonim jakości niezależnie od składu, USA – zagadka jak nie wiem, Bułgaria – na nich bym raczej nie stawiał, Iran – potencjał mają, pytanie, czy wytrzymają ze sobą w kulcie pracy, tam trener musi sobie poradzić. Podsumowując, widzę nas w tym finale!

 

Transmisja meczu Brazylia - Polska w piątek o godzinie 17:00 w Polsacie Sport i Super Polsacie.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze