Justyna Kostyra: W 2. rundzie French Open Karolina rozgromiła Francoise Abandę z Kanady. To było perfekcyjne spotkanie?


Patryk Woźniacki:
Oj tak, bezbłędny mecz. Ostatni raz widziałem tak dobre spotkanie w wykonaniu siostry, kiedy pokonała Belindę Bencić również bez straty gema w 2014 roku w Stambule. Wczoraj nie dała rywalce szans. Byłem pozytywnie zaskoczony, że grała dokładnie to, co na treningu. Trzymała się ustaleń taktycznych, nawet na chwilę nie straciła koncentracji.

O 4. rundę zagra z kolejną młodą, utalentowaną zawodniczką. Jaki będzie plan na 18-letnią CiCi Bellis?


Grała z nią niedawno w Dubaju i wygrała w dwóch setach. Taktyka będzie więc zbliżona od tamtego spotkania. Bellis ma dużo lepszy forhend, więc trzeba będzie ją trzymać na bekhendzie. To może być ciężki mecz, ale jeśli zagra tak, jak wczoraj to spokojnie awansuje.

Dla Karoliny to jeden z lepszych początków sezonu w karierze. Coś zmieniła w przerwie przed 2017 rokiem?


Jest jedna podstawowa różnica - jest zdrowa. A kiedy zdrowie dopisuje to można się skupić na treningach. W przerwie pomiędzy sezonami miała świetny obóz przygotowawczy w Miami. Po raz pierwszy od dawna nie musiała leczyć żadnego urazu. W ostatnich tygodniach pojawił się drobny problem z plecami, ale mówi, że już wszystko OK. Nie oszukujmy się, to nie jest tak, że nic jej nie boli. To zawodowy tenis. Sport uprawiany od dziecka. Zawsze coś boli, ale na szczęście nie są to poważne problemy.

Kiedy Karolina spotykała się ze słynnym golfistą, Rorym McIlroyem, mówiła, że chce wcześnie zakończyć karierę, żeby założyć rodzinę. Teraz ma chłopaka koszykarza - zawodnika San Antonio Spurs, Davida Lee. Plany się zmieniły?


David bardzo wspiera Karolinę. Cała rodzina też jej kibicuje, ale tylko ona wie, ile jeszcze jest w stanie wytrzymać. Zawodowy sport to dużo poświęceń. Zresztą David wie to doskonale. To fajny facet, powtarza Karolinie, że teraz jest w najlepszym wieku, żeby osiągać sukcesy. Po co więc kończyć karierę w takim momencie? Karo wciąż jest jedną z najlepszych tenisistek świata. Jej miejsce jest w czołowej dziesiątce. Myślę też, że wciąż ma szansę na wielkoszlemowe zwycięstwo. Serena Williams jeszcze chwilę odpocznie od tenisa, Maria Szarapowa po powrocie na zawodowe korty nie jest w życiowej formie. Teraz trudno wskazać murowane faworytki wielu turniejów.



No właśnie. Kto wygra paryski turniej kobiet?


Bardzo trudne pytanie. Mam nadzieję że Karolina. Dawno nie było tylu kandydatek do zwycięstwa. W dobrej formie są Kuzniecowa, Halep, Switolina, nie przekreślałbym też Agnieszki Radwańskiej, która ma niezłe losowanie. Wygra ta dziewczyna, która będzie prezentowała najbardziej stabilną formę. To są jednak dwa tygodnie tenisa na najwyższym poziomie, nie można sobie pozwolić na chwile słabości.

Nie gra Serena Williams, która chyba zawsze jest faworytką. Amerykanka jest w ciąży. Jaka jest prywatnie?


Mogę o niej powiedzieć same pozytywne rzeczy. Przyjaźni się z Karoliną od lat, więc znamy się bardzo dobrze, często spędzamy razem czas, byliśmy razem na wakacjach. To bardzo ciepła osoba, zawsze pomocna i uśmiechnięta. Rzadko narzeka. Nie gwiazdorzy, nie wywyższa się. Świetna dziewczyna. Zresztą cała jej rodzina jest bardzo pozytywnie nastawiona do życia. Siostry, mama. Fajni ludzie.

Czym się teraz zajmujesz?


Komentuję dla duńskiej TV2 wszystkie turnieje rangi WTA. Podobno nieźle mi idzie. Mam trochę inne spojrzenie na grę niż klasyczny komentator. Bardziej trenerskie. Widzę, co tenisistka, która przegrywa, powinna zrobić, żeby odwrócić losy spotkania. Napatrzyłem się na mecze Karoliny, więc coś o tym wiem. Poza tym większość zawodniczek znam, grały z siostrą jeszcze w czasach juniorskich. Mogę opowiedzieć zakulisowe historie.

Może dasz się namówić na komentowanie dla kanałów Tenis Premium?


Bardzo chętnie! Odezwijcie się do mnie przed Australian Open. Na tym turnieju przeważnie nie towarzyszę Karolinie.

Nie wolałbyś komentować meczów piłkarskich?


Lepiej się znam na tenisie niż na piłce. Tenis mnie bardziej wciągnął. Nawet jak Karolina nie gra to oglądam dużo spotkań. Często byłem przez tatę wysyłany jako szpieg na różne spotkania, żeby pomóc w ustalaniu taktyki.

 


Grałeś w tenisa?


Tak, ale tylko amatorsko. W duńskim rankingu do czternastego roku życia łapałem się w pierwszej trzydziestce, ale kiedy jako nastolatek przegrałem z dziesięcioletnią Karoliną to dałem sobie spokój (śmiech). Piłkę też zawsze nieźle kopałem, więc skupiłem się na tym.

Zakończyłeś już zawodową karierę piłkarską. Co się stało?


Decydujący moment nastąpił kilka lat temu, kiedy trafiłem na testy do Śląska Wrocław. Chciałem grać w Polsce, ale moja dziewczyna nie mogła się przeprowadzić. Byłem zakochany i postanowiłem zostać w Danii. Z perspektywy czasu zastanawiam się, czy była to dobra decyzja, bo moja sportowa kariera mogła nabrać rozpędu, a z dziewczyną niedługo później się rozstałem. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W międzyczasie dostałem propozycję występu w duńskim tańcu z gwiazdami i świetnie się bawiłem. A teraz jestem znowu szczęśliwie zakochany i spodziewam się dziecka.

Karolina jest w Danii megagwiazdą, a jak jest z tobą?


Moja siostra jest megagwiazdą nie tylko w Danii, ale na całym świecie, więc nie mogę się nawet z nią porównywać, ale na pewno w Danii jestem rozpoznawalny. W tańcu z gwiazdami zająłem wysokie, czwarte miejsce. Ten program ma świetną oglądalność, więc ludzie zaczęli mnie kojarzyć już nie tylko jako brata Karoliny Woźniackiej. Dla mnie to była superzabawa. Zawsze chciałem się nauczyć tańca!

 



Kiedy po raz ostatni byłeś w Polsce?


Niestety dość dawno, dwa lata temu, kiedy w Warszawie był rozgrywany finał Ligi Europy. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się znowu wybrać do Polski. Karolina jest fanką placków ziemniaczanych, ja też bardzo lubię tradycyjne jedzenie. Rosół i kotlet schabowy to pozycje obowiązkowe.

Karolina zawsze podkreśla, że czuje się trochę Dunką, trochę Polką, ale tak naprawdę jest obywatelką świata. A jak jest z tobą?


Podobnie. Nazwałbym siebie Duńczykiem z polską krwią. Większość kolegów mam w Danii, tam się wychowałem, ale kiedy piłkarska reprezentacja Danii gra z Polską to zawsze kibicuję biało-czerwonym.