W walce o 1/8 finału zmierzy się pani z jedną z faworytek paryskiego turnieju, Ukrainką Jeleną Switoliną, szóstej obecnie rakiety na świecie. Nie boi się pani trochę, że spotkanie będzie jednostronne?

Magda Linette: To jest zawodniczka, która mnie nie zmiecie z kortu. To nie jest Azarenka czy Serena Williams. Wiem, że tutaj będzie też trochę zależeć ode mnie. To nie jest tak, że ona będzie mnie zupełnie dominować, przynajmniej tak uważam. Jak będę się bała takiej sromotnej przegranej, to na pewno mi się przydarzy, więc staram się myśleć tak, że mam jak najwięcej szans. Chcę grać jak najbardziej agresywnie. Wyjdę po prostu z przeświadczeniem, że jestem w stanie wygrać, bo to jest jedyna droga bym miała jakiekolwiek szanse.

Czy trzecia runda w Paryżu, wywalczona po wygranej z pani partnerką deblową Chorwatką Aną Konjuh (30. WTA), jest pani największym sukcesem w karierze ? Jak to się ma do pani finału w Tokio dwa lata temu (porażka z Janiną Wickmayer) ?

Zdecydowanie uważam, że to jest moje największe osiągnięcie. Wydaje mi się, że każdy mecz w Wielkim Szlemie jest dużo cięższy niż na turniejach WTA. Tutaj każdy się mobilizuje, gra na 100 procent. Każdy chce wygrać i, tak naprawdę, drabinka jest niesamowicie trudna. Na innych turniejach zdarzają się czasem łatwiejsze mecze, dziewczyny spoza pierwszej setki, ale tutaj nie.

Musiała pani czekać na swój dziewiąty start w turnieju Wielkiego Szlema, by awansować po raz pierwszy do trzeciej rundy. Poprzednie niepowodzenia tłumaczyła pani tym, że zawodziła ją "głowa". Czy ten turniej, to przełom pod tym względem?

O dziwo wczoraj byłam naprawdę bardzo spokojna i wydaje mi się, że to jest dla mnie dobra lekcja. Wiem co robić w takich sytuacjach troszkę lepiej, wiem jak panować nad nerwami i po prostu cieszę się, że mogę tego doświadczyć, że jestem w drugiej, trzeciej rundzie i że idę dalej. To jest naprawdę super doświadczenie.

Czy w związku z tym presja jest teraz mniejsza ? Podchodzi pani do następnej rundy rozluźniona, czy wręcz przeciwnie?

Zawsze poprzeczka idzie wyżej. Jak się wychodzi na kort zawsze chce się wygrać i być może dziś nie będę myśleć tak bardzo o tym meczu jak przed pierwszą rundą, ale na pewno tuż przed samym wyjściem na kort jest stres i człowiek chce wypaść jak najlepiej, zaprezentować się jak najlepiej, zagrać i po prostu wygrać jeśli będzie taka możliwość. Ten stres jest być może faktycznie teraz trochę mniejszy i mniej paraliżujący, ale zawsze...

Pod nieobecność Agnieszki Radwańskiej została pani liderką reprezentacji Polski w Pucharze Federacji. Jak się pani czuje w tej nowej roli?

To faktycznie była nowa sytuacja troszkę dla mnie i nowe doświadczenie, szczególnie w tym roku na Fed Cupie i na początku byłam bardzo tym zestresowana. Szczególnie w pierwszej rundzie, w pierwszym meczu. Cieszę się, że udało mi się trochę odbudować. Miałyśmy szansę na wyjście z grupy. Niestety w deblu byłyśmy bardzo blisko, nie udało się (przegrana z Serbią w kwietniu w barażu o wejście na zaplecze Grupy Światowej - PAP). Ale cieszę się chociaż, że udało mi się zdobyć ważny punkt i w jakimś stopniu jestem przydatna drużynie. Szkoda, że się nie udało, ale mam nadzieję, że za rok pójdziemy o ten jeden etap dalej.

Nie żałuje Pani, że brakuje Agnieszki Radwańskiej, by ją wesprzeć w reprezentacji?

Generalnie jest jak jest, muszę się do tego przyzwyczaić. Faktycznie dużo łatwiej byłoby z Agnieszką, która wygrała chyba tysiące meczów. Tak naprawdę ona pokazała, że Polska może być naprawdę daleko. Żałuję, że nie udało mi się zagrać w tych poprzednich meczach ze Szwajcarkami czy Rosjankami, bo być może miałabym większe doświadczenie i łatwiej by mi było teraz przejąć inicjatywę, ale mam nadzieję, że też będę wartościowa i będę mogła w jakimkolwiek stopniu pomóc Polsce wyjść z grupy.

Wiele zawodniczek i zawodników odpuszcza grę w reprezentacji i skupia się bardziej na karierze indywidualnej. Jaki jest pani stosunek do gry w drużynie narodowej?

 

Zgrupowanie na Fed Cupie to jest inny, fajny tydzień. Mi się podoba gra nie tylko dla siebie, ale dla Polski. Mamy dużo większe wsparcie. Zazwyczaj gramy dla siebie, mamy swój team, a tutaj jednak są inne dziewczyny. Wspierają nas w każdej sytuacji. Mimo że czasem grałam "masakrycznie", to zawsze wiedziałam, że one gdzieś tu są za mną i mi kibicują. Te mecze w kwietniu to był dla mnie przełomowy tydzień, wygrałam parę meczów i się troszkę odbudowałam. Dzięki reprezentacji i tym meczom w Pucharze Federacji w ogóle odmienił mi się sezon. To dla mnie przede wszystkim przyjemność, staram się te mecze traktować jako coś odmiennego i trochę inny rodzaj tenisa.

 

Mecze French Open do obejrzenia na kanałach Tenis Premium 1 i Tenis Premium 2.

 

Zamów produkt TENIS PREMIUM.