"Brak mi słów. Jestem taka szczęśliwa. Pracuję ciężko cały rok dla takich chwil jak ta. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego scenariusza. Czuję się tak dobrze na tym korcie centralnym" - przyznała wzruszona Cornet w wywiadzie po zwycięstwie nad Radwańską.

Krakowianka wygrała siedem z ośmiu wcześniejszych spotkań z Francuzką, w tym pierwszy ich mecz... w trzeciej rundzie French Open 2008 (6:4, 6:4). Do soboty ich ostatnim pojedynkiem była druga runda ubiegłorocznych zmagań w Miami - podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wygrała 6:0, 6:1. Dodatkowo zawodniczki te zmierzyły się dwukrotnie w ramach Pucharu Hopmana - każda z nich wygrała raz.

"Pokonałam ją wcześniej raz. Wiedziałam, że to może być trudne spotkanie, ale nie mogłam przewidzieć, że wygram w dwóch setach i to 6:2, 6:1 na tym fantastycznym obiekcie. Grałam naprawdę dobrze. Rozmiar zwycięstwa był kompletnie niespodziewany" - oceniła 43. w rankingu WTA zawodniczka.

27-letnia tenisistka z Nicei nieraz już zmagała się z poważnymi kłopotami zdrowotnymi.

"To sprawia, że ten awans do 1/8 finału jest jeszcze słodszy i cenniejszy" - zaznaczyła.

Cornet zwróciła uwagę, że korty ziemne nie są jej ulubioną nawierzchnią.

"Ale czuję się bardzo dobrze na korcie im. Philippe'a Chatriera. Nie pozwoliłam Agnieszce przejąć inicjatywy, trzymałam się blisko linii końcowej i próbowałam wplatać w swoją grę skróty. Zobaczyłam, że przynosi to efekt, więc trzymałam się tej taktyki" - podsumowała.

Francuzka wcześniej tylko trzy razy w karierze dotarła do 1/8 finału w Wielkim Szlemie, w tym dwa lata temu w Paryżu. O pierwszy w karierze awans do najlepszej "ósemki" zagra z rozstawioną z "28" rodaczką Caroline Garcią.