"W styczniu ich poinformowałem, że odchodzę w czerwcu i było to respektowane. Działacze wiedzieli o tym, zdawali sobie sprawę, nie było jakichkolwiek sytuacji, że gdzieś ktoś czekał na moment, żeby mnie zwolnić. Dlatego chwała tym ludziom, bo takie drobne elementy decydują też o całości" - mówił dziennikarzom po meczu Jagiellonii z Lechem (2:2).

 

Jak przyznał, dlatego m.in. wierzy w to, że może jeszcze kiedyś do Białegostoku wróci, choć... "Na dziś moja droga z Jagiellonią się kończy i jeszcze raz dziękuję" - dodał.

 

Dziękował też piłkarzom, których prowadził, sztabowi medycznemu, wszystkim współpracownikom i kibicom.

 

"Chciałem powiedzieć wszystkim nie 'do widzenia', ale 'do zobaczenia' i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tu wrócę, bo jest tu fantastyczny klimat do piłki nożnej. I jeszcze tylko mistrza Polski brakuje" - mówił wzruszony. Przypominał, że pracując w Białymstoku udało mu się zdobyć czwarte, trzecie i drugie miejsce w ekstraklasie.

 

"Brakuje tej wisienki na torcie, ale trzeba to przełknąć" - nadmienił.

 

Pytany przez dziennikarzy powiedział, że z nikim konkretnym rozmów o nowym miejscu pracy nie prowadził, zamierza to zrobić teraz, po zakończeniu sezonu.

 

"Jakieś zapytania na pewno są, ale nie chciałem uwagi odciągać od pracy w Jagiellonii" - tłumaczył.

 

Nowemu trenerowi białostockiej drużyny życzył wielu sukcesów i...

 

"I żeby się nie przejmował moim nazwiskiem, bo zawsze będzie tu krążyło, a jeżeli będzie wiadomo, kto nim będzie, to mam nadzieję, że oficjalnie się spotkamy" - zakończył odchodzący szkoleniowiec "Jagi".

 

Probierz wrócił do prowadzenia tej drużyny w kwietniu 2014 roku; zastąpił wówczas Piotra Stokowca. Wcześniej pracował w Białymstoku w latach 2008-11. Ma na koncie w tym klubie, oprócz trzeciego miejsca i wicemistrzostwa kraju, również Puchar Polski i Superpuchar.