Warriors 2017 kontra Bulls 1996: Vegas stawia na...

Koszykówka
Warriors 2017 kontra Bulls 1996: Vegas stawia na...
fot. PAP

...Golden State Warriors! Drużyna z Kalifornii, która w tegorocznych finałach (jak rok temu) prowadzi z Cleveland Cavaliers 2-0, już dziś porównywana jest do uznawanego za idealny zespołu Michaela Jordana z 1996 roku. Warriors czy Chicago Bulls? Bukmacherzy stawiają na Golden State.

W sezonie 1995-1996, ekipa Bulls wygrała 72 mecze, przerywając tylko dziesięć, ale nawet fakt, że Golden State pobiło już ten rekord nie oznaczał dla bukmacherów, że  drużyna była lepsza od tegoroczej edycji Warriors. Powód numer 1, dla którego sądzą tak w tym sezeonie – Kevin Durant. Kiedy dziennikarze ESPN poprosili szefów sześciu największych domów gry w Las Vegas o przygotowanie typów hipotetycznego pojedynku na szczycie, aż pięciu w roli faworyta widziało tegoroczną edycję Golden State. Ci najbardziej optymistyczni  - zwycięstwo Warriors przynajmniej ośmioma punktami.

„Nie lubię takich wydumanych meczów, bo naprawdę trudno je racjonalnie oceniać. Szanse byłyby idalnie równe – wszystko zależałoby od tego, która drużyna wymusiłaby swój styl gry” – argumentuje Chris Andrews, szef ”South Point”. Inczej widzi sprawę Jeff Sherman, z domu zakładów „Westgate Las Vegas”, który szansę zwycięstwa Warriors ocenia na 3 do 1. „To jest  nowa era NBA, gra się szybciej niż w latach dziewięćdziesiątych. Dzisiejsi gracze są szybsi, więksi i silniejsi niż w tamtych czasach”.

Dla Matthew Holta, analityka danych sportowych, bardzo ważne dla oceny szans obu drużyn  byłyby nie tylko styl gry, ale także odpowiedź na pytanie, według jakich reguł rozgrywany byłby mecz legendarnych drużyn National Basketball Association. „Przepisy odgrywałyby największą rolę. Bulls grali w czasach, kiedy dozwolony był kontakt ręką z ciałem rywala – takie reguły gry faworyzowałyby  Chicago, bo ich drużyna (z sezonu 1995-1996) była budowana pod tym kątem. Gdyby obowiązywały obecne przepisy (kontakt ręką jest niedozwolony), Warriors, nastawieni na szybkość i grę snajperów mieliby przewagę” – komentuje Holt.

Kibic (i dziennikarz) może pomarzyć: Scottie Pippen kontra Kevin Durant, Dennis Rodman kontra Draymond Green, Ron Harper biegający za Stephem Curry: to da się to wyobrazić. Ale który z graczy Warriors mógłby powstrzymać Michaela Jordana? Nawet (a może zwłaszcza) gdyby nie wolno byłoby go dotknąć?

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze