Kszczot wyszedł na pierwsze miejsce na ostatniej prostej, ale wcześniej zakontraktowany na tzw. zająca Job Kinyor fatalnie poprowadził bieg. Grupę zawodników wyprzedził niemal o 100 metrów.

To był trzeci start Kszczota w tym sezonie. W Szanghaju (także w Diamentowej Lidze) uzyskał czas 1.45,45, a 4 czerwca w Radomiu miał 1.47,30.

"Pierwsze 150 metrów były bardzo szybkie, a później bieg umarł. Starałem się jakoś pociągnąć, ale musiałem chyba ze 3-4 razy zmieniać rytm, a to kosztuje sporo energii i siły. Mimo wszystko udało mi się wygrać, z czego jestem bardzo zadowolony. W tym sezonie dla mnie najważniejsze jest, by znowu wywalczyć medal mistrzostw świata i na tym się skupiam" - powiedział po biegu Kszczot.

Podopieczny Zbigniewa Króla już spokojnie może się przygotowywać do mistrzostw świata w Londynie, ponieważ wypełnił minimum PZLA (1.45,60). W tak komfortowej sytuacji nie jest Lewandowski. Finalista ubiegłorocznych igrzysk tym razem był piąty.

Doskonale spisała się także Kamila Lićwinko. Zawodniczka Podlasia Białystok była druga w skoku wzwyż i przegrała tylko z Rosjanką startująca pod neutralną flagą Marią Lasickienie - 2,00. Polka wyrównała swoje najlepsze tegoroczne osiągnięcie - 1,96.

Bardzo dobrze na 1500 m zaprezentowała się Angelika Cichocka (SKLA Sopot). Mistrzyni Europy z Amsterdamu (2016) czasem 4.01,84 poprawiła o ponad sekundę rekord życiowy, który w 2015 roku ustanowiła... w Rzymie. To dało trenującej z Tomaszem Lewandowskim lekkoatletce szóstą lokatę. Trzynasta była Sofia Ennaoui (MKL Szczecin) - 4.05,40. Zwyciężyła rewelacyjna Etiopka z holenderskim paszportem Sifan Hassan - 3.56,22. To też najlepszy tegoroczny wynik na świecie.

Na dystansie 3000 m z przeszkodami wynik lepszy od normy PZLA na MŚ (8.24,00) zdołał uzyskać 14. na mecie Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów) - 8.23,63. To jego kolejne miłe wspomnienie z Rzymu. Przed rokiem na Stadio Olimpico uzyskał minimum olimpijskie, a w 2014 ustanowił rekord życiowy czasem 8.16,20. Najszybszy w czwartek był Kenijczyk Consesius Kipruto - 8.04,63, co jest najlepszym czasem uzyskanym w tym roku na świecie.

Kolejny bieg poniżej 52 sekund na 400 m zaliczyła Justyna Święty. Lekkoatletka AZS AWF Katowice była ósma - 51,81. Wygrała Amerykanka Natasha Hastings - 50,52, która o ponad pół sekundy wyprzedziła Jamajkę Novlene Williams-Mills - 51,04.

Na bardzo wysokim poziomie stała rywalizacja tyczkarek. Zwyciężczyni Greczynka Ekaterina Stefanidi trzykrotnie atakowała rekord świata - 5,07. Każda z trzech prób była nieudana, ale już dawno żadna zawodniczka nie zawiesiła sobie poprzeczki tak wysoko. Mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro wygrała wynikiem 4,85.

Rewelacyjny rzut oszczepem oddał Niemiec Thomas Roehler. Mistrz olimpijski jako jedyny przekroczył granicę 90 metrów - 90,06. Najlepszy wynik na świecie w tym roku i rekord Kenii poprawiła na 5000 m Hellen Obiri - 14.18,37.

Nadal bez minimum na MŚ jest Paulina Guba (OKS Start Otwock), która w czwartek była dziesiąta w konkursie kulomiotek - 17,15. Najdalej pchnęła Chinka Lijiao Gong - 19,56. W trójskoku najdalej wylądowała Wenezuelka Yulimar Rojas - 14,84.

Najkrótszy rozgrywany dystans 100 m wygrali Holenderka Dafne Schippers - 10,99 i Brytyjczyk Chijindu Ujah - 10,02. Z kolei na 110 m ppł najszybszy był Amerykanin Aries Merritt - 13,13, a na 200 m wicemistrz olimpijski Kanadyjczyk Andre De Grasse - 20,01.