Adam Sławiński: Wracasz teraz na reprezentację w takim nowym dla siebie momencie, wcześniej przyjeżdżałeś jako zawodnik Lecha Poznań, teraz ze Stuttgartu, wywalczyliście awans do Bundesligi. Jak teraz wspominasz to ostatnie powołanie i porównujesz do tego.

 

Marcin Kamiński: Wiadomo, ostatniego powołania nie wspominam najlepiej ze względu na to jak to się potoczyło, że przegraliśmy spotkanie i wypadłem z kadry. To nie było najpiękniejsze i najfajniejsze. To była kolejna lekcja, którą musiałem przeżyć, dużo mi to dało. Czekałem, pracowałem i w końcu wróciłem.

 

Miałeś do siebie żal wtedy, że czegoś nie zrobiłeś na treningu, albo źle wypadłeś w meczu?

 

Miałem do siebie żal, że zagrałem na takim poziomie, że trener mnie już nie powoływał.

 

Dużo się zmieniło w tej reprezentacji?

 

Na pewno dużo. Widać, że w drużynie panuje fantastyczna atmosfera. Są wyniki, napędzają i dużo dają. Sporo się zmieniło jeśli chodzi o zawodników. Po 3,5 roku widać zmiany.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.