Finały ESL Pro League Season 5 zakończyły się w miniony weekend. W decydującym starciu G2 Esports stosunkowo gładko uporało się z reprezentantami North. Francuzi zdobyli tytuł mistrzowski i wzbogacili się o 225 tysięcy dolarów. Przy okazji utarli też nosa Duńczykom, z którymi pozostają w chłodnych relacjach. Triumf w Dallas stanowił kolejny znaczący sukces w karierze zawodników spod szyldu G2 Esports. Przed miesiącem zwyciężyli przed własną publicznością podczas DreamHack Open Tours.

 

Dobra passa nie zawróciła Francuzom w głowach. Zawodnicy wciąż zachowują profesjonalne podejście, czego świadectwo dał kennyS podczas rozmowy z serwisem Slingshotesports. Najlepszy gracz turnieju odniósł się do samego wielkiego finału. Według niego zwycięstwo okazało się możliwe dzięki korzystnemu doborowi map, a także niesłabnącej pewności siebie. Reprezentanci francuskiej formacji nie tracili hartu ducha nawet, kiedy przegrywali 14:2 na Overpassie. Wówczas niewiele brakowało, by odwrócić losy mapy na swoją korzyść. kennyS stwierdził, że heroiczny powrót do meczu osłabił morale przeciwników, co przyczyniło się do niezwykle jednostronnego pojedynku na ostatniej mapie.

 

Kenny opowiedział również o niezbyt obiecujących początkach G2 w aktualnym składzie. Drużyna testowała w tym okresie różne rozwiązania i ostatecznie znalazła receptę na sukces, czego dowodem są ostatnie osiągnięcia, a także pozycja w światowych rankingach. Francuz skromnie osadził swój zespół wśród pięciu najlepszych drużyn na świecie. Stwierdził przy tym, że jest jeszcze nieco za wcześnie, aby wkroczyć do czołowej trójki.