Przemysław Iwańczyk: Co takiego się wydarzyło, że reprezentacja Polski stała się dobrem tak pożądanym, że blokują się serwery PZPN, gdy kibice próbują kupić bilety? Jeszcze dekadę temu była przecież pogardzana i wyszydzana.

Marian Kmita: Stało się to, co stać się musiało po okresie "Wielkiej Smuty", "Wielkiego Głodu", czy "Wielkiego Marszu", jeśli chcielibyśmy użyć biblijnych porównań. Przez bardzo długi okres nie było nas w piłkarskiej światowej czołówce. Dzisiaj ze względu na formalne 10. miejsce polskiej reprezentacji w rankingu FIFA, a także z racji tego, że w końcu doczekaliśmy się kadry narodowej z krwi i kości, możemy zwyczajnie być z niej dumni. Do tego dochodzi współczesność, czyli świat mediów społecznościowych, internetu oraz nieograniczonej komunikacji. Trzeba również uwzględnić napawanie się Polaków tym, że na ostatnich mistrzostwach Europy praktycznie otarliśmy się o medal, więc... dlaczego mamy się nie cieszyć?

Czy piłka nożna w Polsce funkcjonuje według zasady: "pokaż mi jaki masz futbol, a powiem Ci jakim sportem stoisz"?

Chyba nie, ponieważ piłka nożna to zupełnie inny świat. Jeśli cofniemy się nawet do lat 50. lub 60., to zobaczymy, że futbol od zawsze był czymś wielkim o czym można było marzyć, nawet w kontekście pieniędzy, które krążyły wokół tego sportu. Tak bym tego nie łączył. Coś się jednak zmieniło i należałoby zadać pytanie co... Czy jest to tylko i wyłącznie postać Zbigniewa Bońka i ludzi, którymi się otacza, czy wystąpiły również okoliczności dodatkowe, które sprzyjają reprezentacji Polski. Jest ona teraz instytucją, do której próbuje równać np. Legia, jednak później jest już kompletny miszmasz. Telewizja Polsat transmituje rozgrywki Pucharu Polski i Nice 1 Ligi, więc najlepiej wiemy jak polska piłka wygląda w rzeczywistości. Oczywiście nie ma powodu do smutku i wstydu, ale różnice pomiędzy kadrą, a niższymi klasami rozgrywkowymi w Polsce można mierzyć w latach świetlnych. To co się udało i za co trzeba pochwalić Bońka i Nawałkę, to fakt, że przestawili oni PZPN i reprezentację w należne jej miejsce. Na stadionie nie występują już wulgarne przyśpiewki o instytucji, którą wcześniej dosyć nieudolnie kierował Grzegorz Lato. Dziś mamy popyt na mecz Polska - Rumunia na poziomie pół miliona biletów, podczas gdy pojemność Stadionu Narodowego wynosi 58 tysięcy!

Jakiego wyniku możemy spodziewać się w sobotnim meczu z Rumunami?

Jeśli chodzi o ekipę prowadzoną przez Nawałkę, to nigdy nie możemy być pewni końcowego rezultatu. Do Bukaresztu jechaliśmy właściwie po "zwycięski remis", a poszło bardzo dobrze i ten mecz zbudował wielki optymizm. Osobiście uważam, że pokora to wspaniała cecha i do każdego rywala trzeba podchodzić z należytym szacunkiem. Mam pewne obawy o ten mecz, nie tylko z powodu nieobecności Kamila Glika, ale ze względu na niedyspozycje Łukasza Piszczka, Jakuba Błaszczykowskiego, a także Kamila Grosickiego, którego Hull City spadło z Premier League. Mam jednak nadzieję, że selekcjoner tak poskłada zespół, że zawodnicy z pierwszej "jedenastki" wyjdą na murawę w pełni skoncentrowani i wykonają założenia taktycznie w stu procentach. Myślę, że tego meczu nie przegramy, a każdy wynik odmienny od porażki da nam dużo optymizmu na przyszłość.

 

Cała rozmowa Przemysława Iwańczyka z Marianem Kmitą w załączonym materiale audio.