Wielkie manewry przed mistrzostwami Europy, które rozpoczną się na Stadionie Narodowym w Warszawie pod koniec sierpnia trwają. Ferdinando De Giorgi, nowy trener Polaków nie zamierza odpuszczać Ligi Światowej, choć po przegranym meczu z Iranem w Pesaro, gdzie rozegrano pierwszy turniej, mogły pojawić się wątpliwości. Nasi siatkarze, po dwóch cennych zwycięstwach nad Brazylią i Włochami i wygraniu pierwszego seta z Iranem, w niewielkim już stopniu przypominali zespół, który zbierał tak pochlebne recenzje w poprzednich spotkaniach.

 

Michał Kubiak, kapitan reprezentacji powie później znamienne zdanie: jeśli chcemy należeć do światowej elity, nie możemy przegrywać takich spotkań, jak te z Iranem. W pełni się z naszym kapitanem zgadzam. O ile w pierwszym meczu z Brazylią trener Ferdinando De Giorgi reagował na wydarzenia zdecydowanie, szybko dokonując zmian i nie bojąc się przy tym ryzyka, o tyle z Iranem przyjął zupełnie inną taktykę. Jeśli było to świadome działanie, jestem w stanie zrozumieć. Być może chciał sprawdzić, jak będą sobie radzić z problemem ci, którzy są na boisku. Jak widać nie poradzili sobie, a straconych punktów w kontekście finałowego turnieju LŚ w Kurytybie (2-4 lipca) żal.

 

W Warnie zaczniemy od meczu z Bułgarią, w sobotę na naszej drodze znów staną Brazylijczycy, aktualni mistrzowie olimpijscy z Rio de Janeiro, a na zakończenie drugiego turnieju De Giorgi stanie oko w oko ze Stephanem Antigą, którego zastąpił na stanowisku naszej reprezentacji.  Dziś Antiga prowadzi Kanadyjczyków, więc w niedzielę  szykuje się pojedynek z podtekstami, a przy tym bardzo trudny z czysto sportowego punktu widzenia, gdyż jego nowi podopieczni potrafią grać w siatkówkę.

 

Ferdinando De Giorgi dokonał dwóch zmian przed tym turniejem. W polskim zespole zabraknie najmłodszego z graczy, środkowego bloku, Jakuba Kochanowskiego i przyjmującego Rafała Buszka. Tego drugiego zastąpi Artur Szalpuk, a w miejsce zwolnione przez Kochanowskiego, który przygotowywać się będzie do MŚ juniorów, włoski szkoleniowiec zabrał trzeciego atakującego, Łukasza Kaczmarka.
W Pesaro próbował już na tej pozycji leworęcznego Macieja Muzaja, teraz da szansę Kaczmarkowi. Pierwszym atakującym, i nie ma co do tego żadnych wątpliwości, jest Dawid Konarski, który w pierwszym turnieju spisywał się znakomicie. Teraz czas na drugie rozdanie i kolejne sprawdziany.

 

W gronie 12 drużyn walczących o prawo gry w lipcowym Final Six, Polacy zajmują piąte miejsce. Prowadzą Francuzi przed Belgią. Przed nami jest Serbia, a za nami Kanada.

 

W finałowym turnieju Ligi Światowej zagra sześć drużyn, w tym Brazylijczycy.

 

Transmisja z meczu Polska - Bułgaria w piątek o godz. 17:50 w Polsacie Sport.