Piłka nożna

Błaszczykowski dogonił Żmudę

Marcin Feddek: To był taki trzask przed końcem pierwszej połowy, że myślałem, że to staw skokowy. Powiedziałeś mi, że to jednak kolano...

 

Jakub Błaszczykowski: To jest sport kontaktowy i to normalne, że jesteśmy narażeni na ostrzejsze starcia. Najważniejsze, że wygraliśmy 3:1. Myślę, że rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie, które kontrolowaliśmy, może poza jakimiś krótkimi fragmentami, gdy oddaliśmy grę Rumunom. To też jest dobra drużyna, która potrafi przejąć inicjatywę. Wykonaliśmy plan, a co najważniejsze zdobyliśmy trzy punkty. Możemy teraz spokojnie udać się na urlopy, odpocząć i przygotować się do kolejnego sezonu.

 

Mi najbardziej zaimponowało te 25-30 minut, do strzelenia bramki, bo musieliście być cierpliwi. Rumuni stali w dziewiątkę na trzydziestym metrze, tam był strasznie trudno znaleźć miejsce. Wielu próbowało, w końcu coś wpadło, ale ta cierpliwość naprawdę godna pochwały.

 

Wydaje mi się, że to wynika trochę z naszego doświadczenia. Rozegraliśmy już kilka spotkań tego typu, gdzie trzeba było mieć tę cierpliwość i długo grać piłką. Mało tego, mamy zawodników, którzy potrafią to robić. Musimy się uczyć tak grać, bo większość drużyn będzie teraz z nami tak grała, wiedząc, że na wymianę z nami będzie ciężko. Dlatego muszą tak grać. My idziemy cały czas do przodu. To cieszy, jeżeli potrafisz rozgrywać, to naprawdę fajnie się tak gra. Lepiej, jeśli się posiada piłkę, niż trzeba za nią biegać.

 

Mistrzostwa świata są na wyciągnięcie ręki. Żeby grać w kadrze, trzeba być w ryrmie meczowym. Co dalej z Tobą? Jak Twoja sytuacja?

 

Na razie odpoczywam. Przed ostatnimi mistrzostwami Europy nie grałem, więc to nie jest powiedziane, że w takiej sytuacji nie można dobrze się przygotować. Najważniejsza w życiu piłkarza jest świadomość tego, że trzeba ciężko pracować. Cały czas walczyć i być cierpliwym, jak na boisku.

 

Cała rozmowa z Jakubem Błaszczykowskim w załączonym materiale wideo.