Mayweather oficjalnie przeszedł na sportową emeryturę we wrześniu 2015 roku, kiedy pokonał zdecydowanie na punkty Andre Berto. Od tego czasu wiele razy mówiło się o jego powrocie, proponowano mu rewanż z Mannym Pacquiao, który na pewno pomógłby mu w zarobieniu kolejnej góry pieniędzy, lecz on spokojnie odmawiał. Ostatnio jednak wyczuł szansę i stwierdził, że chętnie wróci między liny, ale tylko na jeden pojedynek, z jednym konkretnym rywalem.

Mowa oczywiście o Conorze McGregorze - największej gwieździe MMA na świecie. Irlandczyk przebojem wdarł się do UFC, zdobył mistrzowski pas kategorii piórkowej, nokautując w trzynaście sekund wieloletniego dominatora Jose Aldo, a następnie sięgnął również po pas wagi lekkiej, zostając pierwszym zawodnikiem w historii, który jednocześnie posiadał dwa tytuły mistrzowskie. Jego walki zawsze cieszą się gigantycznym zainteresowaniem, a "Notorious" jest efektowny nie tylko w klatce, ale także w mediach społecznościowych, na konferencjach prasowych czy ceremoniach ważenia. Ludzie po prostu chcą go oglądać.

Nic więc dziwnego, że taki biznesmen jak Mayweather wyczuł, że starcie z McGregorem zainteresuje ludzi. Jakiś czas temu kontrakt na walkę podpisał Irlandczyk, wyraźnie żądając tego samego od rywala. Ten zwlekał, ale wszystko wskazuje na to, że w końcu uległ. Według doniesień ESPN, Amerykanin złożył już podpis na umowie. Walka miałaby odbyć się 26 sierpnia w Las Vegas. Dla McGregora będzie to debiut w formule bokserskiej...

Czy okaże się to prawdą i już niedługo otrzymamy oficjalne potwierdzenie?