Inne

Pasia: To nie konkurs na to, która płeć jest...

Biało-czerwoni są już w Atlancie. O 4:00 czasu Polskiego rozpocznie się wyczekiwane od tygodni starcie Astralis i Virtus.pro w ramach ELEAGUE Clach for Cash. Duńczycy walczą o obronę mistrzowskiego tytułu, biało-czerwoni natomaist pragną udowodnić, że to do nich powinny należeć złote medale za poprzedniego Majora. Ponadto, obie formacje łaszą się na okrągłe $250,000. Zwycięzca zgarnia całą pulę.

 

W rozmowie telefonicznej z przedstawicielami mediów TaZ opowiadał m.in. o formie nawiślańskiej ekipy i jej szczególnym stylu. – To zarazem najlepsza i najgorsza rzecz, jeśli chodzi o Virtus.pro. Jednego dnia możemy być najlepszą, a kiedy indziej najgorszą drużyną na świecie – stwierdził. – Myślę, że własnie ten fakt ekscytuje ludzi na całym świecie, nawet jeśli nas nienawidząUwielbiaja to przewidywanie i brak wiedzy na temat tego, jakie VP zobaczą, jaki styl zaprezentujemy – dodał, kontynuując: - Ja też to uwielbiam. Może nie w okresach, kiedy przegrywamy, ale lubię ten szum wokół nas.

 

Wojtas wypowiedział również słowa, na które czekał każdy fan „Złotej piątki”: - Jutro zobaczycie dobre rzeczy, dobre Virtus.pro. Czy oznacza to, że Polacy wyszli z kryzysu? Przekonamy się nad ranem.