Inne

EU LCS: Jankos górą w bratobójczym pojedynku....

 

 

 

Team Liquid rozpaczliwie potrzebowało zwycięstwa w tej rundzie – znajdując się na przedostatnim miejscu w tabeli mieli przed sobą przebywające w środku tabeli TSM, jednakże tym razem to ekipa Reginalda okazała się górą.

 

 

Kompozycje w obu meczach przemawiały na korzyść TSM. W obu przypadkach postawili na drużynę z silną inicjacją, gdzie główną siłą napędową był Jarvan IV, który zamykał większość przeciwników i wytrzymywał na tyle, aby reszta drużyny zdążyła dojść i zabić drużynę przeciwną.

Early game było bardzo wyrównane i obfitowało w szybkie wymiany ciosów po obu stronach, jednak to teamfighty pokazały, że TSM w obu meczach jest zdecydowanie górą i pewnie pokonali swojego przeciwnika 2:0.

 

 

W grze CLG i FlyQuest mogliśmy za to oglądać dość jednostronne widowisko – już od początku CLG dyktowało warunki gry i bardzo szybko po kilku walkach na środkowej alei wzięli kilka pierwszych wież, a pomimo kilku dobrych walk podjętych przez FlyQuest nie byli oni w stanie przekuć tego na nic więcej i bardzo szybko musieli uznać wyższość przeciwnika w pierwszym meczu.

 

 

Drugi mecz wyglądał dość podobnie – Fly próbowało podejmować pojedyncze obiekty na mapie, natomiast w zabójstwach nie wyglądało to już tak dobrze, gdyż w pewnym momencie Renekton miał statystyki rzędu 7/0/3 w kontraście do Jarvana, który miał 0/5/1. Przewaga była na tyle wyraźna, że CLG wygrywało nawet walki drużynowe 4v5, jednak wydawało się, że zamiast skończyć grę bawią się ze swoim przeciwnikiem – zemściło się to na nich i w pewnym momencie FlyQuest wygrało kilka kluczowych walk, dzięki którym wygrali drugi mecz.

Ostatni mecz był niezwykle wyrównany do samego końca, jednak nieco lepsze rotacje i świetnie rozegrany ostatni teamfight sprawiły, że CLG udało się pokonać przeciwnika 2:1.