Chorwackie służby już od dwóch lat prowadzą śledztwo przeciwko byłemu dyrektorowi Dinamo Zagrzeb Zdravko Mamiciowi, który przez lata był najpotężniejszym działaczem tamtejszego futbolu. Zarzuty są poważne, chodzi m.in. o oszustwa podatkowe, defraudacje, przywłaszczenie klubowych pieniędzy oraz ustawianie wyników meczów. W grę wchodzą np. malwersacje na kwotę kilkunastu milionów euro przy okazji zagranicznych transferów, również przy sprzedaży Luki Modricia do Premier League.

 

31-letni pomocnik Realu Madryt, jest wychowankiem Dinamo Zagrzeb, z którego w 2008 roku trafił do Tottenhamu. Piłkarza miała łączyć umowa z Mamiciem, na mocy której do działacza trafiała spora część jego dochodów. Co ciekawe, początkowo zeznania Modricia pogrążały Mamicia, jednak podczas ostatniej rozprawy piłkarz odwołał swe wcześniejsze opowieści, zasłaniając się... brakiem pamięci. Podobno nie potrafił przypomnieć sobie nawet, kiedy zadebiutował w reprezentacji.

 

 

Piłkarz może ponieść odpowiedzialność za fałszywe zeznania przed sądem.

 

Ta sytuacja wywołała burzę wśród chorwackich kibiców, którzy nie mogą wybaczyć gwiazdorowi, że osłania znienawidzonego działacza. Futbolowi fani chcą sprawiedliwości dla Mamicia. Ostatnio doszło nawet do próby samosądu: działacz został zaatakowany na ulicy przez jednego z kibiców.

 

Modrić z dnia na dzień stał się wrogiem publicznym oraz bohaterem wielu memów, choćby tego, na którym prezentuje koszulkę z napisem "nie pamiętam":