Mimo młodego wieku i skończonych 20 czerwca zaledwie 25 lat, Patryk Dudek może przy swoim nazwisku zapisać więcej osiągnięć, niż nie jeden żużlowiec, który właśnie tyle czasu ściga się w lewo. Lista sukcesów popularnego DuZersa jest długa jak jego włosy, które powoli stają się jego znakiem rozpoznawczym, ale na pewno nie tak bardzo jak jego wyczyny na torze.

 

Najświeższy przykład to ostatni mecz ligowy w PGE Ekstralidze pomiędzy Get Well Toruń i Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra. Przed ostatnim biegiem wynik brzmiał 42:42, a po pierwszym okrążeniu 15. gonitwy torunianie prowadzili podwójnie. Dzięki wirtuozerii i geniuszowi jaki Patryk posiada, potrafił wspólnie z Piotrem Protasiewiczem odwrócić losy wyścigu i zapewnić bezcenny triumf swojej ekipie, przy okazji kapitalnie wyprzedzając na ostatnim łuku czterokrotnego mistrza świata, Grega Hancocka.

 

Takich biegów w wykonaniu urodzonego w Bydgoszczy żużlowca nie brakuje w jego kolekcji. Już początki kariery wskazywały na to, że jest w stanie osiągnąć wiele i prześcignąć pod tym względem swojego ojca, Sławomira, który na swoim koncie ma brązowy medal Indywidualnych Mistrzostw Polski wywalczony w 1991 roku w Toruniu, a także posiada sukcesy drużynowe. Teraz pomaga synowi, aby jego CV było bardziej okazałe.

 

Patryk Dudek w swoim dorobku posiada złote medale Drużynowych Mistrzostw Świata i Europy juniorów, trzy razy sięgał po Drużynowe Mistrzostwo Polski, dwukrotnie po Indywidualne Mistrzostwo Polski juniorów oraz seniorów wywalczone rok temu. Ponadto dwukrotnie triumfował w Brązowym Kasku i raz w Złotym. Do tego stawał na podium w zawodach Srebrnego Kasku oraz Mistrzostw Polski Par Klubowych w seniorach i juniorach. Brzmi ciekawie jak na 25-latka, prawda?

 

A to jeszcze nie wszystko, wszak obecnie Patryk dzierży palmę pierwszeństwa w cyklu Speedway Grand Prix. Po czterech rozegranych turniejach jest liderem klasyfikacji generalnej, dwukrotnie stawał na podium. W Krsko był trzeci, a w Daugavpils drugi. Do pełni szczęścia brakuje mu jeszcze triumfu, chociaż może pójść w ślady Marka Lorama, który został mistrzem świata w 2000 roku, nie wygrywając żadnego turnieju w cyklu.

 

Kto by pomyślał jeszcze niedawno, że zielonogórzanin będzie w tym momencie walczył o najwyższe laury w Indywidualnych Mistrzostwach Świata. W 2014 roku jego kariera stanęła pod znakiem zapytania, kiedy został zawieszony na rok w prawach zawodnika za stosowanie niedozwolonego środka dopingującego, metyloheksanaminy. Został wówczas wydalony z kadry narodowej i był piętnowany przez kibiców oraz media. On nie załamał się, chociaż wielu wieszczyło mu zakończenie kariery lub jazdę na zdecydowanie gorszym poziomie. On tego nie słuchał, robił swoje, wrócił – silniejszy, czego efekty są widoczne.

 

Każdy jego mecz niesamowicie przeżywa mama Honorata. Najpierw oglądała w akcji swojego męża Sławomira, a teraz podziwia w akcji syna. W rodzinie nie ma chyba konfliktu interesów, wszak Patryk zdobywa punkty dla Falubazu, natomiast jego mama wywodzi się z Torunia.

 

Rafał Dobrucki powiedział kiedyś, że są zawodnicy, którzy dzielą się na tych, którzy chcą być żużlowcami, chcą jeździć na żużlu lub chcą ścigać się na żużlu. W przypadku naszego jubilata nie ma wątpliwości, że jest żużlowcem przez duże Ż. Jego sylwetka na motorze mówi sama za siebie. Co ciekawe, ten styl oraz kapitalną technikę wypracował sobie nie rywalizując w ogóle na Wyspach Brytyjskich – dla wielu to przecież szkoła speedwaya. Idolem Patryka zawsze był dwukrotny Indywidualny Mistrz Świata w Superbike, Max Biaggi. Być może DuZers pójdzie w ślady swojego idola i postara się o podobne laury już niedługo. Możemy życzyć mu, aby spotkał go podczas gali w Andorze, która zgromadzi wszystkich mistrzów sportów motorowych.

 

Mówi się, że żużlowiec jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Patryk Dudek to młode wino, ale najwyższej jakości, które wciąż dojrzewa i może być jeszcze smakowitsze. Można być o tym przekonanym, wszak reprezentuje klub z miasta, w którym wiedzą jak troszczyć się o winorośl.