Kaczmarek: Nasza młodzież przegrywa, bo polskie kluby wolą obcokrajowców drugiego sortu

Piłka nożna
Kaczmarek: Nasza młodzież przegrywa, bo polskie kluby wolą obcokrajowców drugiego sortu
fot. Cyfrasport

- Poziom naszej ligi znajduje się poniżej depresji żuławskiej i nie ściemniajmy, że jest inaczej. Zawsze tak będzie jeśli będziemy się opierać na przeciętnego sortu obcokrajowcach, którzy blokują młodych rodaków - powiedział

Cezary Kowalski: W ciągu trzydziestu lat swojej pracy trenerskiej wykreował Pan do różnych reprezentacji wiekowych kilkudziesięciu zawodników. Sądząc po naszym zakończonym właśnie występie w finałach mistrzostw Europy do lat 21 obecni trenerzy nie mieli kłopotu bogactwa...

Bogusław „Bobo” Kaczmarek: Wypowiedzi, nadzieje, oczekiwania były optymistyczne. I to by było na tyle. Dla mnie to co się wydarzyło nie było niespodzianką, mówiłem od dawna, że nie jest dobrze z polskim futbolem młodzieżowym.

Co jest z nim nie tak?

Postawa naszej drużyny to odzwierciedlenie naszej ligi. Poza Linettym, który gra w Sampodorii Genua, reszta tych, którzy wystąpili z Anglią to gracze z polskich klubów. A te jakie są i jak się w nich traktuje polską młodzież każdy widzi. My po prostu gramy w inną piłkę, to jest inna dyscyplina. Wynik pierwszej reprezentacji zaciemnia obraz polskiej piłki. Futbol jaki widzimy podczas Euro 2017 idzie w takim kierunku, że nawet nie jesteśmy w stanie się do niego zbliżyć. Proszę pana, w tym ostatnim meczu o wszystko przed własną publicznością pierwszy strzał na bramkę Frankowski oddaje w 70 minucie, a trzy minuty później Linetty. O czym my mówimy?

Wydawało się jednak, że nawet w tym składzie personalnym będziemy w stanie powalczyć godniej w tym turnieju.

Zawodnicy bazowi Marcina Dorny jednak nie grali w swoich klubach, albo grali bardzo mało. Jarosław Jach, Paweł Jaroszyński, Patryk Lipski, Bartosz Kapustka, Paweł Dawidowicz. Każdy z nich miał w minionym sezonie jakieś problemy. I to właśnie martwi najbardziej. Za chwilę ci którzy tworzą pierwszą reprezentację, mniej więcej z rocznika 1985 przestaną grać i pojawi się pytanie kto za nich.

Czyli winna jest słaba liga. A ta przecież z dnia na dzień nie będzie lepsza.

Ustalmy jedną rzecz. Poziom naszej ligi znajduje się poniżej depresji żuławskiej i nie ściemniajmy, że jest inaczej. Zawsze tak będzie jeśli będziemy się opierać na przeciętnego sortu obcokrajowcach. Właściciele klubów idą na łatwiznę, bo w oparciu o nich można zdobyć łatwo mistrzostwo, albo jakieś wicemistrzostwo. Owszem raz na jakiś czas trafi się jakiś Vadis (Odjidja-Ofoe - przyp. CK). Ale ja się pytam quo vadis polska piłko? Przecież z tymi obcokrajowcami przeciętniakami i tak nic nie jesteśmy w stanie zwojować w Europie. Taki Estończyk Vassiliev robi u nas za króla, biją się o niego, a ma 33 lata i nic nie znaczy na arenie międzynarodowej. Nie ten poziom. Piast prawie bez Polaków najpierw wywalczył puchary, a potem niemal spadł z ligi. A obcokrajowcy blokują młodych rodaków. Dopóki nie zrozumiemy, że tworząc ligę nie możemy myśleć jedynie o czubku swojego nosa, ale trzeba spojrzeć także globalnie, nie będzie lepiej.

Wiadra pomyj wylewane są na głowę Marcina Dorny. Słusznie?

To nie ten chłopak jest winien, ale system, który działa tak jak wyjaśniłem. Inna rzecz, że warto sobie też zadać pytanie, kto z taką młodzieżą od 15 do 23 roku życia, czyli najważniejszego czasu dla jej rozwoju, powinien pracować? Czy młodzi-zdolni jak się z rozpędu nazywa po prostu młodych, czy jednak warto byłoby jednak przywrócić upadłą instytucję mentora, mistrza. Bo dziś mam wrażenie, że pewne tradycyjne piłkarskie prawidła zostały zaburzone.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze