Z niewielkim opóźnieniem rozpoczął się mecz pomiędzy Get Well Toruń i Betard Spartą Wrocław. Najpierw po godz. 16 nad stadionem zaczęło padać, a później jeden z ciągników równających tor uszkodził fragment bramy parkingowej, który należało naprawić. Gospodarze startowali bez kontuzjowanego w poprzednim meczu Adriana Miedzińskiego.

Mecz bardzo dobrze rozpoczęli goście, którzy dwa pierwsze biegi wygrali 4:2. Najpierw świetnym startem popisał się Szymon Woźniak, a później na trasie Grzegorza Walaska minął Tai Woffinden. W biegu juniorów dobrze ze startu "wystrzelił" Maksym Drabik, a za nim pognał Igor Kopeć-Sobczyński, który musiał odpierać ataki Damiana Dróżdża.

Fenomenalnym startem w trzeciej odsłonie dnia popisał się zwycięzca sobotniej Grand Prix Danii Maciej Janowski, a w kolejnej błąd prowadzącego od początku Vaclava Milika wykorzystał Greg Hancock. Oba biegi zakończyły się remisem 3:3, a zwycięstwo Hancocka było dopiero pierwszą indywidualną wygraną gospodarzy. Po czterech biegach Get Well przegrywał z Betardem Spartą 10:14.

Druga seria startów to szybka wymiana ciosów i podwójne wygrane (5:1). Najpierw straty odrobili Holder i Przedpełski, wykorzystując wzajemną rywalizację pary wrocławskiej Woźniak-Woffinden. Chwilę później zwyciężył znakomity tego dnia Janowski, a za nim mijając na prostej Hancocka przyjechał Tomasz Jędrzejak. Kolejne nieporozumienie między parą Betardu wykorzystali Michael Jepsen Jensen i Grzegorz Walasek. Pokonując podwójnie Milika i Drabika, doprowadzili do remisu po siedmiu biegach 21:21.

Wrocławianie, a szczególnie Janowski czuli się tego dnia na Motoarenie naprawdę dobrze. Swoje trzecie starty zawalili za to Jepsen Jensen i Holder, dzięki czemu żużlowcy Betardu Sparty ponownie objęli prowadzenie. Po dziesięciu biegach mieli nad torunianami cztery punkty przewagi (32:28). Po kolejnej wygranej gości 4:2 w 12. wyścigu przewaga wrocławian sięgnęła sześciu punktów, co otworzyło szansę menedżerowi torunian na zastosowanie rezerwy taktycznej.

Jacek Gajewski nie skorzystał jednak z tej możliwości, a dodatkowo w 13. odsłonie Milik i Jędrzejak po kilkukrotnym tasowaniu się na poszczególnych pozycjach pokonali Przedpełskiego i Jepsena Jensena ponownie 4:2. Przed biegami nominowanymi żużlowcy z grodu Kopernika przegrywali na własnym torze 35:43 i nie mieli już praktycznie szans na wygraną w meczu.

Rezerwę taktyczną menedżer "Aniołów" - w postaci Hancocka zastępującego Jepsena Jensena - zastosował w pierwszym z biegów nominowanych. Amerykanin po nieco słabszym starcie minął wrocławian i zwyciężył, ale kolega z pary Walasek nie był w stanie wyprzedzić któregoś z rywali. Remis wywalczony przez Woffindena i Drabika okazał się "zwycięski", gdyż przed ostatnim wyścigiem było wiadomo, że Betard Sparta zgarnie komplet punktów oraz bonus.

Get Well Toruń poniósł czwartą porażkę z pięciu rozegranych na własnym torze meczów. Na zakończenie rywalizacji zwyciężył Hancock, a pierwsze punkty tego dnia stracił Janowski, przyjeżdżając za torunianinem i kolegą z pary Milikiem. Po raz kolejny w ekipie z Torunia zabrakło głównie punktów juniorów. Miejscowi Kopeć-Sobczyński i Kaczmarek zdobyli ich łącznie dwa, a Drabik i Dróżdż przywieźli dziewięć. Ostatecznie Get Well przegrał z Betardem Spartą 41:49.

 

Punkty:

 

Get Well Toruń: Greg Hancock 14 (3,1,3,1,3,3), Paweł Przedpełski 8 (2,2,2,2,0), Grzegorz Walasek 6 (0,2,2,2,0), Chris Holder 6 (1,3,0,2), Michael Jepsen Jensen 5 (2,3,d,0,-), Igor Kopeć-Sobczyński 2 (2,0,d), Daniel Kaczmarek 0 (0,0,0).

 

Betard Sparta Wrocław: Maciej Janowski 13 (3,3,3,3,1), Vaclav Milik 11 (2,1,3,3,2), Tai Woffinden 7 (1,0,2,3,1), Maksym Drabik 6 (3,0,1,2), Szymon Woźniak 5 (3,1,1,0), Tomasz Jędrzejak 4 (0,2,1,1,-), Damian Dróżdż 3 (1,1,1).