Kontrakt Ibrahimovicia z Manchesterem United wygasł 30 czerwca. 35-latek, który 20 kwietnia w meczu Ligi Europy z Anderlechtem zerwał więzadła krzyżowe, łączy obecnie rehabilitację po operacji z szukaniem nowego klubu. A raczej to drugie robi za niego Mino Raiola, przez wielu nazywany szarą eminencją światowego futbolu, który tak wzbogacił się na transferze Paula Pogby do Manchesteru United, że kupił sobie willę w Miami należącą przed laty do słynnego szefa mafii Al Capone.

Jak się jednak okazuje, Raiolę ponosi czasami fantazja i nie wydaje się, by wraz z "Ibrą" stali twardo na ziemi. Jego podopieczny nie ukrywa, że - mimo niesprzyjających okoliczności - wciąż zależy mu na grze w klubie ze światowej czołowki. Ostatnio obaj panowie odrzucili ofertę Valencii, której marka nie spełniała ich oczekiwań. Według hiszpańskiego "Don Balon", podobny los spotkał także kluby z Chin i USA, które też były Ibrahimoviciem zainteresowane.

Choć nie ulega wątpliwości, że mimo wieku Zlatan to wciąż świetny piłkarz (28 goli i 10 asyst w zeszłym sezonie) i prawdopodobnie szybko pozbiera się po kontuzji (z każdym dniem jest ponoć lepiej), to oferowanie go Realowi za 165 tysięcy tygodniowo zakrawa już o bezczelność. Mistrzowie Hiszpanii mają zupełnie inny target - szukają napastnika perspektywicznego, w którego zainwestowanie fortuny naprawdę by się opłacało. Takim zawodnikiem zdaje się być Kylian Mbappe z AS Monaco.

Co dalej z Ibrahimoviciem? Czy Raiolę stać na to, by w wieku 35-lat po raz kolejny załatwić mu kontrakt życia?