„Futbol jest prostą grą, w której przez 90 minut 22 facetów goni za piłką, a na końcu zawsze wygrywają Niemcy”. Samospełniająca się przepowiednia Gary’ego Linekera jest klątwą Anglików już od ponad pół wieku. A może to karma za finał mundialu w 1966 r., kiedy to jeden jedyny raz w mistrzostwach świata Anglicy pokonali Niemców. Z archiwaliów wiemy, że niesłusznie, bo gola Geoffa Hursta, który nie padł (piłka odbiła się przed linią pola karnego), widział tylko sędzia asystent Tofik Bachramow. Była to 11 minuta dogrywki przy stanie 2:2. Trudno przewidzieć, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby nie ta sytuacja. Ostatecznie Anglicy wygrali 4:2, ale Niemcom sytuacja ta stała ością w gardle przez wiele lat.

Od tego czasu Anglicy z Niemcami nigdy nie wygrali w finałach mistrzostw świata. W 1970 r. przepadli z nimi w ćwierćfinale po dogrywce 3:2, w 1982 r. w grupie był bezbramkowy remis, w 1990 r. przegrali po serii karnych 3:4, w 2010 r. dostali lanie w 1/8 finału aż 1:4. W Euro Anglicy z pewnością pamiętają także rok 1996 i porażkę w karnych 5:6.

Lineker, który przeciwko niemal wszystkim europejskim drużynom mógł nosić się w glorii supersnajpera (Polaków np. karał aż sześć razy spośród 48 goli, jakie strzelił dla Anglików), pamięta doskonale spotkanie na mundialu we Włoszech. Przegrane właśnie po karnych 3:4. Właśnie dziś, podczas półfinału Niemcy – Anglia w rozgrywanym w Polsce Euro do lat, konto Twitterowe Mercedesa, sponsora reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów, przypomniało powtarzaną przez Linekera maksymę. Ten odpowiedział tylko, że „zobaczymy”, po czym dogrywka nie przyniosła zmiany rezultatu, sędzia zarządził konkurs jedenastek, które Niemcy wygrali… 4:3. Dokładnie tak, jak 27 lat temu, kiedy Lineker opuszczał boisko z płaczem.

Niby klątwa Linekera dotyczy seniorskich reprezentacji, ale po wtorkowym meczu możemy mówić już pewnej tendencji także w przypadku młodzieżówek. Co z tego, że Anglicy wciąż mają lepszy bilans i na 10 meczów wygrali cztery, cztery zremisowali, a tylko trzy raz lepsi byli Niemcy. Akurat były to wygrane, które dziś dały finał Euro, a w 2009 r. zwycięstwo w całym turnieju.