Ten turniej miał należeć do reprezentacji Niemiec. Mieli kolejną "złotą" generację piłkarzy z Mesutem Oezilem i Thomasem Mullerem na czele. Dla Włochów szczytem marzeń miał być ćwierćfinał, ale drużyna dyrygowana przez Andreę Pirlo pokazała, że nie powinno się jej lekceważyć.

Na początku turnieju kadra Azzurrich nie zachwycała, remisując dwa pierwsze mecze z Hiszpanią i Chorwacją. Nieprzypadkowo jednak o Włochach mówi się, że to drużyna turniejowa, która rozkręca się z meczu na mecz. W ćwierćfinale po rzutach karnych pokonali Anglików, którzy według wielu ekspertów byli faworytami do złota.

Do półfinału w Warszawie Włosi przystępowali jako zespół skazany na pożarcie. Niemcy z nowymi gwiazdami w świetnym stylu rozprawiali się z kolejnymi zespołami i mieli przerwać hegemonię Hiszpanii w Europie. Jednak tak samo nie myślał ekscentryczny Balotelli.

Dzień przed meczem próbował z charakterystycznym dla siebie luzem nieskutecznie próbował trafić piłką w ekran zawieszony pod dachem stadionu Narodowego. 28 czerwca podczas meczu trafiał już celnie do bramki rywali. Najpierw wykorzystał dośrodkowanie Antonio Cassano i głową pokonał Manuela Neuera. Później strzelił gola, który stał się jednym z symboli mistrzostw. Napastnik uwolnił się spod opieki obrońców, dostał dalekie podanie od Ricardo Montolivo. Piłkę spokojnie przyjął, ruszył na bramkę i sprzed pola karnego huknął nie do obrony.

To co się stało później wszyscy doskonale pamiętamy. Balotelli zdjął koszulkę i stanął jak słup soli napinając wszystkie mięśnie z bezczelnością, która była zarezerwowana tylko dla największych. Jest najbardziej znana "cieszynka" Euro 2012, która szybko stała się internetowym memem.