W Charkowie startowało dziesięciu polskich pięściarzy. Jako jedyny na podium stanął Polski, a kwalifikację na mistrzostwa świata zdobył też Damian Kiwior (69 kg), który odpadł w ćwierćfinale.

 

"Ten medal jest potwierdzeniem słusznej drogi, jaką wybraliśmy z trenerami. Dwa lata temu sięgnąłem również po brąz Igrzysk Europejskich w Baku. Oba krążki są efektem ciężkiej pracy wykonanej na sali treningowej i motywują do dalszego wysiłku" - stwierdził Polski.

 

Zawodnik Róży Karliny błysnął w 1/4 finału, kiedy wygrał zdecydowanie na punkty z wicemistrzem igrzysk w Rio Azerem kubańskiego pochodzenia Lorenzo Sotomayorem Collazo. Rywal dwukrotnie był liczony.

 

"W tym pojedynku od pierwszego gongu wszystko mi wychodziło i czułem się naprawdę bardzo dobrze. To się przełożyło na efektowne zwycięstwo i ogromny sukces" - dodał 23-letni bokser.

 

O finał Polski przegrał z Ormianinem Howhannesem Baczkowem, którego pokonał kilka dni wcześniej podczas meczu towarzyskiego reprezentacji w Kielcach.

 

"Po powrocie do domu obejrzałem tę walkę na spokojnie. Była wyrównana, chociaż Baczkow zaznaczał końcówki rund i to dało mu wygraną. Za mało biłem seriami. Ale i tak cieszę się z brązu. Ten medal to zasługa całej kadry, moich szkoleniowców, rodziny, dziewczyny, sponsorów i kibiców" - ocenił.

 

Na przełomie sierpnia i września podopiecznego trenerów Karola Chabrosa (w kadrze) i Tomasza Różańskiego (w klubie) czekają MŚ w Hamburgu.

 

"Na pewno poprzeczka pójdzie wyżej, bo z pewnością będą wszyscy najlepsi zawodnicy z całego świata. Teraz mam krótki urlop, a 12 lipca zaczynamy obóz w Zakopanem. Potem turniej w czeskim Usti nad Łabą, kolejne zgrupowanie i wyjazd na mistrzostwa" - przyznał.

 

Polskie pięściarstwo czeka na medal olimpijski od 1992 roku, tj. od brązu Wojciecha Bartnika w Barcelonie. Na dziś kandydatem do przerwania złej serii są Polski, ale też wicemistrzowie kontynentu z 2015 roku Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg). O ile nie podpiszą zawodowych kontraktów, zanim odbędą się igrzyska 2020...

 

"Jeśli będę miał zapewnione odpowiednie finansowanie z Polskiego Związku Bokserskiego i od sponsorów, to wytrwam do Tokio. Wiem także, że mój styl walki sprawdziłby się na profesjonalnych ringach. Walczę widowiskowo, a to się wszystkim podoba. Chociaż nie chciałbym kontynuować kariery zawodowej w Polsce, ale życie może napisać swój scenariusz" - podsumował Polski.