Wynik czwartkowego półinału wskazuje na to, że zwycięstwo przyszło Niemcom łatwo i przyjemnie, a tak wcale nie było. Meksykanie po prostu przespali początek spotkania i dlatego pozwolili podopiecznym Joachima Loewa odnieść najwyższe zwycięstwo na trwającym wciąż turnieju. Już w 5. minucie wynik spotkania otworzył Leon Goretzka, który napierw przerwał atak rywala, a następnie na 18 metrze został obsłużony przez jednego z kolegów świetnym podaniem. Uderzenie prawą nogą wylądowało tuż przy słupku meksykańskiej bramki.

Ledwo co Meksykanie otrząsnęli się po pierwszym ciosie, a już trzy minuty później znowu znaleźli się na deskach. Guillermo Ochoa znowu musiał wyciągać piłkę z siatki... i znowu po strzale Goretzki, który wykorzystał prostopadłe podanie od Timo Wernera i uderzył obok nogi bramkarza. Ochoa nie zamierzał jednak przepuszczać kolejnych strzałów i to dzięki niemu w 19. minucie nie było już 0:3. Golkiper zatrzymał wtedy groźny strzał Wernera.

Ten ostatni dopiął jednak swego w 59. minucie, gdy musiał tylko trafić do pustej siatki, po tym jak futbolówkę na tacy wyłożył mu Jonas Hector. W tym momencie było już 3:0 dla reprezentacji Niemiec, ale równie dobrze mogło być 3:3, bowiem meksykańscy piłkarze nie wykorzystali kilku znakomitych okazji do zdobycia bramki. Ter Stegen oraz koło fortuny nie pozwoliły jednak trafić między słupki braciom Dos Santos, Javierowi Hernandezowi i innym Meksykanom.

Dopiero w 89. minucie zawodnicy z Ameryki Środkowej znaleźli sposób na Ter Stegena, a udało się to Marco Fabianowi, który idealnie przymierzył z dystansu w okienko niemieckiej bramki. Ostatnie słowo należało jednak do Niemiec, a wynik 4:1 i awans do finału Pucharu Konfederacji przypieczętował w 91. minucie Amin Younes. Decydujący mecz w niedzielę 2 lipca.

Niemcy - Meksyk 4:1 (2:0)
Bramki: Goretzka (5', 8'), Werner (59'), Younes (90+1') - Fabian (88')