Czesi trafili do grupy „C” razem z reprezentacjami Niemiec, Włoch i Danii. Wszystkie swoje mecze grupowe rozgrywali na Stadionie Miejskim w Tychach, natomiast trenowali na boisku GKS-u Katowice. - Przed każdym meczem mogliśmy odbyć tylko jeden oficjalny trening w Tychach. Pozostałe mieliśmy w Katowicach – mówił Jaroslav Kolar, rzecznik prasowy reprezentacji Czech. - Takie wytyczne przekazała nam UEFA w związku z oszczędzaniem murawy. Na początku było z tym trochę zamieszania, ale bardziej było to spowodowane kwestiami komunikacyjnymi – zapewniał.

Reprezentacja Czech trenowała w Katowicach, a oficjalne przedmeczowe konferencje odbywały się już w Tychach. Na każdej takiej konferencji był trener Vitezslav Levicka i jeden z piłkarzy, a pozostali trenowali na stadionie GKS-u. Zresztą na pierwszą oficjalną konferencję prasową Czesi przyjechali trochę spóźnieni. - Trafiliśmy na korki i aby je ominąć trochę pobłądziliśmy. Potem już wszystko przebiegało bez klopotów – dodał z uśmiechem trener Vitezslav Lavicka. Pierwszy trening „Lvićatek” („Lwiątek” jak potocznie nazywana jest młodzieżowa reprezentacja Czech) na stadionie przy Bukowej obserwowało ponad trzystu kibiców. - Zarówno na naszych meczach w Tychach jak i na każdym treningu w Katowicach czuliśmy ich obecność. Byli fantastyczni – podkreślał kapitan zespołu Michal Travnik.

Mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor...

Na inauguracje rywalem Czechów byli Niemcy. Zespół Viezslava Lavicki przegrał to spotkanie 0-2, a Czechów przed wyższą porażką uratował bramkarz Lukas Zima, który w końcówce obronił rzut karny wykonywany przez Selke. - Zagraliśmy zbyt bojaźliwie. Ostatnie dziesięć minut było całkiem niezłe w naszym wykonaniu, ale to stanowczo za mało by mysleć o korzystnym wyniku – przekonywał po meczu napastnik Patrik Schick.

Dzień po meczu z Niemcami drużyna odwiedziła Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. - To miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Nawet nie wiem kiedy minęły trzy godziny jakie spędziliśmy w tym miejscu w towarzystwie przewodnika – mówił Schick.

Po porażce z Niemcami kolejne spotkanie z Włochami było dla Czechów meczem o wszystko. - Wiedzieliśmy, że jeśli chcemy zachować nadzieję na awans, to musimy przede wszystkim dodać jakości do naszej gry – przekonywał trener Lavicka. - Mecz z Niemcami nam zupełnie nie wyszedł. Zagraliśmy zbyt bojaźliwie i mało przebojowo. Teraz musimy być bardziej przebojowi i przede wszystkim skuteczniejsi – wyliczał opiekun czeskiej reprezentacji.

Rzeczywiście do starcia z Włochami przystąpiła odmieniona drużyna. Czesi wygrali 3-1, a bohaterem meczu okazał sie obrońca Michael Luftner, który pięknym uderzeniem z ponad 30 metrów pokonał Donnarummę. - Wyszedł mi strzał życia – cieszył się po meczu obrońca Slavii Praga, który od lipca zostanie zawodnikiem FC Kopenhagi. - Wiedzieliśmy, że gramy mecz o wszystko, w dodatku z bardzo silnym rywalem, ale byliśmy zdeterminowani i wierzyliśmy w zwycięstwo – po meczu na gorąco oceniał trener Lavicka.

Dzięki tej wygranej Czesi pozostali w grze o awans do półfinału. Przed ostatnim meczem grupowym z Danią mieli nawet teoretyczne szanse na awans z pierwszego miejsca. - Jeśli Włosi wygraliby z Niemcami 2-0, to nam do zajęcia pierwszego miejsca w grupie wystarczyłoby zwyciestwo z Danią. Gdyby Włosi wygrali 3-1 to nie mamy żadnych szans na awans – wyliczał Jaroslav Kolar, rzecznik prasowy reprezentacji Czech. Przy innych wynikach Czesi musieli pokonać Duńczyków trzema bramkami, minimum 4-1 lub wyżej. W grze o awans do półfinału pozostawali także Słowacy, którzy w ostatnim swoim meczu grupowym wysoko pokonali Szwedów 3-0. - Po meczu wysłałem sms-a z gratulacjami do trenera Hapala. Życzyłem mu byśmy wspólnie awansowali do półfinału – mówił przed meczem z Danią trener Lavicka.

Cudu w Tychach jednak nie było. Duńczycy wygrali 4-2, więc wynik meczu Niemcy – Wlochy nie miał już dla Czechów żadnego znaczenia. - Z naszej strony zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale to dzisiaj nie wystarczyło do osiągnięcia końcowego sukcesu – zapewniał skrzydłowy Vaclav Cerny. - Mówiąc krótko dzisiaj mieliśmy ogromne szanse, ale nie potrafiliśmy tego przełożyć na wynik. W przekroju całego meczu z Danią tych okazji golowych nie mieliśmy może zbyt wiele, ale te które stworzyliśmy nie potrafiliśmy wykorzystać – uważa piłkarz Ajaxu.

Doskonała promocja kraju i futbolu

Czesi ostatecznie zmagania w grupie „C” zakończyli na ostatnim miejscu. - Wynik sportowy nie był dla nas satysfakcjonujący, ale była to dla nas znakomita impreza pod każdym względem. Zarówno dla zawodników jak i całego sztabu – wyliczał po ostatnim meczu trener Vitezslav Lavicka. - Jako gospodarz organizacyjnie stanęliście na wysokości zadania. Polacy udowodnili, że kochają futbol, a przy tym nie po raz pierwszy pokazaliście, że Polska to jest prawdziwa piłkarska kraina. Macie piękne stadiony, nie tylko te na których przed pięcioma laty były organizowane Mistrzostwa Europy. Te sześć obiektów na których rozgrywane były te mistrzostwa prezentowały się znakomicie. Na każdym z meczów był praktycznie komplet. Nie macie się czego wstydzić! Dwa lata wcześniej organizowaliśmy taki sam turniej i trochę zabrakło nam takiego klimatu jaki zastaliśmy tutaj w Polsce – dodał na zakończenie selekcjoner czeskiej reprezentacji.

Wtórował mu Patrick Schick, który w lipcu oficjalnie przeniesie się z Sampdorii Genua do Juventusu Turyn. - Cały turniej był znakomicie zorganizowany. Świetna atmosfera, która nam towarzyszyła zarówno ze strony naszych czeskich, ale i również polskich kibiców była znakomita. Kibice stworzyli znakomitą atmosferę i ogromnie żałuję, że nie udało nam się awansować do półfinału – żałował po ostatnim meczu napastnik czeskiej reprezentacji.