Krystian Natoński: Polscy siatkarze świetnie spisują się na młodzieżowych mistrzostwach świata w Czechach i dotarli do finału. Bez względu na wynik końcowy już można powiedzieć, że to duży sukces.

 

Ireneusz Mazur: Tak to prawda. Wpisaliśmy się w naszą historię siatkówki, która jest piękna, bogata i kolejny laur do tego całego trofeum dołączają ci młodzi chłopcy, którzy w trakcie całej swojej kariery, i reprezentacyjnej szczególnie, wygrali w Europie i na świecie wszystko co było można wygrać, toteż pozostaje jeszcze ten mecz finałowy, ale tak jak pan wspomniał – bez względu na to jaki będzie wynik, to już jest to grupa, o której będziemy mówić, o której już mówimy i w przyszłości będzie nam przynosić, wierzę w to głęboko, taką radość z wygrywania. Oni mają ten gen mistrzów.

 

W 1997 roku młodzieżowa reprezentacja pod pana wodzą zdobyła złoty medal. Wówczas grali tam tacy zawodnicy jak Murek, Gruszka, Zagumny, Ignaczak. Wywalczenie złotego medalu w tym roku byłoby zwieńczeniem tych dwudziestu lat.

 

To byłaby naprawdę piękna rzecz i piękne zamknięcie jakby pewnego etapu, ale proszę pamiętać, że w międzyczasie drużyna Grzegorza Rysia zdobyła mistrzostwo świata z Michałem Winiarskim, Mariuszem Wlazłym , Marcinem Możdżonkiem, Pawłem Woickim i całym pokoleniem tych młodych chłopaków, którzy potem weszli pełną ławą do seniorskiej siatkówki. Oni mają swoje miejsce w historii, i to miejsce również jest wykute na tym pięknym medalu z napisem „Polska”, który jest przygotowany teraz, ale trzeba jeszcze ten medal obkuć, żeby przedstawiał pełen obraz. To byłoby piękne zwieńczenie tego dwudziestolecia, ale życie trwa i zbliżać się będzie kolejne dwudziestolecie, dziesięciolecie, pięciolecie. W takim jednym z programów Krzysio Wanio powiedział, że kiedyś byli młodzi Murek, Świderski, Gruszka, a dzisiaj są pan trener Gruszka, pan prezes Świderski, pan poseł Papke, a teraz czekamy na to, że będą wyniki, a potem będzie pan prezes Kwolek, czy pan trener Fornal itd. To było fajne stwierdzenie tych zdarzeń, których jesteśmy świadkami na naszych oczach.

 

Tamci zawodnicy grając w juniorach już byli ukształtowani jako seniorzy. Wszak większość z nich grała lub za chwilę miała trafić do dwóch czołowych polskich klubów – AZS Częstochowa i Mostostal Azoty Kędzierzyn Koźle. Uważa pan, że ci obecni są już teraz tak samo ukształtowani jak ich poprzednicy?

 

Ta droga tych młodych chłopaków jest bardzo podobna, bo większość z nich gra w klubach i to nie są kluby, które zamykają tabelę. To są takie kluby jak Olsztyn, Radom, Rzeszów – zespoły, które są bardzo mocno osadzone w naszej lidze i ci chłopcy zdobyli swoje miejsca, wygrali je. To jest Politechnika Warszawska, która przecież też ma swoich graczy w tej drużynie mistrzowskiej, już mistrzowskiej (śmiech). Droga jest bardzo podobna. Trudno jest tak jednoznacznie porównywać, czy tamci byli bardziej ukształtowani, czy też mniej. Ja myślę, że ktoś kto wygrywa wszystko od kadeta do młodzieżowca, to nie może być przypadkiem, że trafił do siatkówki i gra dobrze. To muszą być talenty, to muszą być ludzie wyszkoleni.

 

To jeszcze na koniec muszę zapytać o rywala w finale, czyli reprezentację Kuby. Czy to zaskoczenie, że właśnie z nimi będziemy rywalizować o złoto?

 

To jest pewne zaskoczenie, bo niewątpliwie faworytem zdecydowanym była reprezentacja Rosji, która wygrała z Brazylią, pokonała bardzo gładko Kubę 3:0 w grupie i myślę, że ich szkoleniowiec chyba przedobrzył, a także sami zawodnicy, którzy już oczami widzieli siebie w finale. To można przyjąć w kategorii dużych niespodzianek, o ile nawet nie sensacji. Kubańczycy pokazali, że mają ogromne możliwości motoryki, umiejętności ruchowych, dynamicznych oraz doskonałych warunków fizycznych. Dodatkowo dobrze są przygotowani technicznie. To jest zespół, który spełnia wszystkie warunki na medal.

 

Regeneracja po meczach półfinałowych będzie odgrywać dużą rolę.

 

Dokładnie tak. Będzie odgrywać ważną rolę. Na pewno jesteśmy w gorszej sytuacji jeśli chodzi o te dwie, trzy godziny. To może mieć jakiś tam wpływ, ale jak dojdzie już do pojedynku, to prawdopodobnie rolę będą już odgrywały charaktery.

 

I fajnie byłoby gdybyśmy byli mistrzami świata w juniorach i seniorach jednocześnie.

 

To byłaby piękna sprawa i zarazem taka legitymacja do siatkówki na najwyższym poziomie.