Alexandre Lacazette był łączony z transferem do stolicy Anglii już rok temu, jednak wówczas jego przenosiny zablokował dyrektor generalny Olympique Lyon, Jean-Michel Aulas. Biznesmen długo windował wartość swojej gwiazdy, licząc na rekordowe pieniądze za zawodnika, który przez trzy lata bił się z gwiazdami Paris Saint-Germain o koronę króla strzelców Ligue 1.

Wydawało się, że Arsenal pogodził się już z faktem, że Lacazette nigdy nie zagra w koszulce z armatką na piersi, a sam zawodnik przez ostatnie pół roku miał być po słowie z Atletico Madryt. Sytuację pokrzyżował zakaz transferowy Rojiblancos, więc do gry ponownie wkroczył Wenger z konkretną propozycją. Działacze klubu z Północnego Londynu rozpoczęli negocjacje od 39 milionów funtów, jednak cena ostatecznie zatrzymała się na 45 mln plus zmienne, co w sumie ma dać nawet 52 miliony funtów.

Sprowadzenie Francuza oznacza więc nowy rekord transferowy Arsenalu, dotychczas należący do Mesuta Ozila, który cztery lata temu przychodził z Realu Madryt za 42,5 miliona.

Lacazette ma zostać nową "dziewiątką" na The Emirates, a z zawodnikiem wiąże się gigantyczne nadzieje. Ostatnie trzy sezony to dla Lacazette'a kolejno 27, 21 i 28 ligowych trafień. 26-latek jest 11-krotnym reprezentantem Francji, jednak w zespole narodowym gra niewiele, ustępując miejsca między innymi Antoine Griezmannowi i... nowemu koledze klubowemu, Olivierowi Giroud. Rosły napastnik łączony jest jednak z plotkami o opuszczeniu The Emirates.

Do tej pory Arsene Wenger zakontraktował lewego obrońcę Schalke 04, 23-letniego Seada Kolasinaca. Piąty zespół ostatniego sezonu Premier League, który po raz pierwszy za ery Wengera nie zagra w Lidze Mistrzów łączy się jeszcze z Riyadem Mahrezem i Thomasem Lemarem.