Paulinho w 14 meczach obecnego sezonu ligi chińskiej zdobył już pięć bramek i zanotował trzy asysty. Tyle samo goli i o jedno kluczowe podanie mniej zgromadził na swoim koncie w Azjatyckiej Lidze Mistrzów - jego drużyna przystąpi w sierpniu do ćwierćfinału tych rozgrywek.

Do tej pory panowała opinia, jakoby osiągnięcia zawodników poza Europą i Ameryką Południową, nie miały dla wielkich klubów żadnego znaczenia. Tymczasem Barcelona złożyła za Paulinho ofertę w wysokości  25 milionów euro! Ofertę, która natychmiast została odrzucona...

Dla Chińczyków, którzy kupili Brazylijczyka w 2015 roku z Tottenhamu za 14 mln euro, przebitka w wysokości 11 mln euro to zdecydowanie za mało. Właściwie można powiedzieć, że Paulinho jest dla nich bezcenny. Jak sami argumentują - 28-latek to integralny element klubu, który jest motorem napędowym w jego rozwoju.

Niestety dla Guangzhou - gdy tylko pojawiła się oferta z Barcelony, zawodnik od razu był zdecydowany na powrót do Europy. Czy zatem gdy klub zatrzyma Brazylijczyka siłą, ten nadal będzie w jego barwach tak efektywny? Z niewolnika nie ma przecież pracownika.

Z drugiej strony fakt, że Barcelony nie stać na chińskiego ligowca jest jednak dość przerażający. Znak czasów...