Inne

Początek końca Virtus.pro? Pasha: Jak się nie...

Dwa dni temu Jarosław ‘pashaBiceps’ Jarząbkowski napisał na swoim profilu na Facebooku, że jeśli po serii tak katastrofalnych porażek Virtus.pro się nie rozpadnie, to – cytuję – będzie „cud nad Wisłą”. TaZ ma zdanie zgoła odmienne. - Nie sądzę, że sytuacja jest aż tak poważna, a w naszym zespole jest tak duży problem – komentuje i za chwilę uspokaja: - To tylko wiadomość dla fanów i ludzi, że (pashaBiceps) widzi to, co dzieje się z drużyną, że nie stoimy bezczynnie, tylko się przyglądając, ale staramy się wyciągnąć wnioski. Jak uważa TaZ: - nastrój w składzie jest wciąż dobry. Nie jesteśmy wielce  szczęśliwi, ale pracujemy. Takie jest nasze nastawienie: będziemy działać, aż wrócimy. Zawodnik podaje nawet namacalne dowody: - Tak było przez trzy lata. Chociaż nie zaliczaliśmy tropem innych zespołów wielkich serii zwycięstw z rzędu, zawsze udawało nam się wrócić. Zobaczymy, czy dokonamy tego jeszcze raz. Mamy nadzieję, że możemy.

 

W obszernej rozmowie Polak wypowiedział się również m.in. na temat spadku „Złotej piątki” z ESL Pro League do ESEA Premier. – Oczywiście, to boli. To nie jest tak, że nie obchodzi nas Pro Liga czy ECS. Troszczymy się o wszystkie te zmagania online, ponieważ związane są one ze świetnymi wydarzeniami LAN-owymi, a także znakomitą ekspozycją w mediach. Jak zaznacza Wojtas, biało-czerwoni nie wyobrażają sobie na dłużej zniknąć z EPL i chcą dużo bardziej skupić się na rozgrywkach, a także treningach sieciowych. – Oczywiście, będzie wiele dowcipów – zresztą zabawnych – o Virtus.Premier, ale to jest nam potrzebne. Według TaZa udział w ESEA Premier może być rewelacyjną okazją do nauki gry przeciwko teoretycznie słabszym formacjom. Z nimi bowiem – zdaniem samej gwiazdy – ekipa znad Wisły na największe problemy.

 

Cała rozmowa w języku angielskim dostępna jest na portalu HLTV.org.

 

Przypomnijmy, że dyskusja o atmosferze panującej w Virtus.pro i przyszłości drużyny na całego rozkręciła się po trzeciej z kolei porażki na wielkim turnieju. Po tym, jak Polacy odpadli w fazie grupowej podczas Intel Extreme Masters w Katowicach i finałach SL i-League Star Series w Kijowie, nie podołali także na ESL One w Kolonii. Przegrali wszystkie mecze.