Wtorkowy pojedynek Rybarikovej z Vendeweghe rozpoczął się na korcie nr 1 i toczył się na nim do stanu 2:2 w drugiej partii. Wówczas mecz przerwano, a po kilkugodzinnej przerwie zawodniczki dokończyły go na zadaszonym korcie centralnym. Znana z ekspresyjnego zachowania Amerykanka nie miała najlepszego dnia - często się myliła, a na własne błędy reagowała złością, którą wyładowywała także na rakiecie. W końcówce wdała się w dyskusję z sędzią.

 

"O czym ty mówisz? Poważnie pytam, o czym ty mówisz? Jak możesz się aż tak mylić?" - denerwowała się 25-letnia zawodniczka.

 

Nie udało jej się po raz drugi w sezonie i w karierze znaleźć się w półfinale Wielkiego Szlema. Jedyny występ na tym etapie zanotowała w styczniowym Australian Open. W Wimbledonie jej najlepszym wynikiem jest ćwierćfinał, do którego poprzednio dotarła też dwa lata temu.

 

Obecność w "czwórce" Rybarikovej to jak na razie największa niespodzianka tegorocznej edycji londyńskiego turnieju. W przeszłości była 31. rakietą świata, ale w minionym roku przeszła operacje nadgarstka i kolana, które wykluczyły ją z gry na ponad pół roku.

 

W marcu była 453. na liście WTA, a piąć w górę zaczęła się dzięki licznym i udanym startom w imprezach niższej rangi - ITF. Cztery z nich wygrała, w tym dwie na trawie przed Wimbledonem. 28-letnia tenisistka nigdy wcześniej nie była nawet w 1/8 finału wielkoszlemowej rywalizacji. Na trzeciej rundzie w Londynie zatrzymała się w 2015 roku. W pozostałych ośmiu występach przegrała mecz otwarcia.

 

"Nie mogę w to uwierzyć. Naprawdę. Nigdy bym nie uwierzyła, że mogę dotrzeć do półfinału. Brak mi słów. Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna. Mam za sobą naprawdę ciężki czas, a teraz jestem tutaj. Walka o powrót do zdrowia opłaciła się" - podkreśliła Słowaczka.

 

Jej rywalką w czwartkowym półfinale będzie rozstawiona z "14" Hiszpanka Garbine Muguruza.