Sporty walki

Walka Szpilka - Kownacki w Polsacie Sport!

Emocje, których w polskim boksie w ostatnim czasie zbyt wielu nie ma, czego efektem są coraz słabsze frekwencje podczas gal organizowanych w naszym kraju. Gdy Tomasz Adamek mierzył się z Andrzejem Gołotą w swoim debiucie w wadze ciężkiej, to łódzka Atlas Arena wypełniła się do ostatniego krzesełka. Podczas walki „Górala” z Arturem Szpilką z trybun krakowskiej Tauron Areny temu pojedynkowi przyglądało się 17 tysięcy fanów. Dziś realia są takie, że podczas walk czołowych polskich pięściarzy, jak Krzysztofa Włodarczyka czy Krzysztofa Zimnocha, mniejsze obiekty nie potrafią się „wyprzedać”, a podczas walki o mistrzowski tytuł Krzysztofa Głowackiego z Oleksandrem Usykiem bilety można kupić bez problemu na kilka chwil przed rozpoczęciem gali. Wszystko to, zdaniem sceptycznie patrzących na szermierkę na pięści kibiców, przez brak emocji, których w polskim boksie od dawna nie ma. Rywale dobierani dla polskich pięściarzy nie gwarantują wielkich emocji i widowiskowości. Nie są w stanie zapewnić czegoś, co dla statystycznego Kowalskiego jest w tym sporcie najważniejsze.

 

Gdy do ringu wchodzi Szpilka to wiadomo, że będzie się działo. Show podczas konferencji prasowej, ważenia tuż przed walką i fajerwerki w trakcie pojedynku – to wszystko „Szpila” generuje jak nikt inny w naszym kraju. Gdy naprzeciwko niego w ringu staje inny Polak, to więcej niż pewne, że nikt nie będzie czuł się zawiedziony. Co prawda zdecydowanie więcej zamieszania byłoby wokół pojedynku Szpilki z Zimnochem, Włodarczykiem czy Adamkiem, ale mimo wszystko sporo osób zaostrza sobie apetyt na to, że ponownie w ringu zobaczymy byłego pretendenta do tytułu mistrzowskiego w królewskiej dywizji. Nawet biorąc pod uwagę, że nie wszystkich Kownacki „grzeje”, a jego dotychczasowe bokserskie dokonania są dla większości kibiców wielką niewiadomą.

 

Szpilka jest głodny boksu

 

18 miesięcy – tyle trwa przerwa Szpilki. Sam pięściarz wielokrotnie deklarował, że jest gotowy do powrotu na ring, ale za każdym razem coś stało na przeszkodzie, by „The Pin” wyszedł między liny. Na samym początku Polak zmagał się z kontuzją, później promotorzy nie mogli znaleźć mu odpowiedniego rywala. Gdy wydawało się, że dojdzie w końcu do jego starcia z Dominickiem Breazeale… poszło o telewizję. Walka Szpilki miała być trzecią od końca podczas gali w Alabamie. Problem w tym, że FOX na otwartej antenie pokazała tylko dwie ostatnie walki. Szpilka wynegocjował honorarium, w jego skład wchodziły również pieniądze z telewizji, których jednak nie udało się otrzymać. Później, gdy promotorzy dopinali już szczegóły walki z Adamem Kownackim… „Baby Face” nabawił kontuzji zęba. Szpilka tracił cierpliwość, a kolejne miesiące rozbratu od boksu mijały jak szalone. Taki obrót spraw z pewnością nie odpowiadał pięściarzowi, który w dalszym ciągu marzy o zdobyciu tytuły mistrzowskiego w wadze ciężkiej.

 

Mało popularny „Baby Face”

 

Kownacki to chłopak znikąd – takie przynajmniej panuje przekonanie u polskiego kibica, który boksem interesuje się z doskoku i śledzi tylko zmagania Polaków walczących w ojczyźnie. Nie ma się czemu dziwić – Kownacki zadebiutował na zawodowym ringu w 2009 roku, od tamtego czasu stoczył 15 pojedynków i wszystkie odbyły się w Stanach Zjednoczonych. Jego Facebookowy profil śledzi niespełna 6 tysięcy fanów, co jak na sportowca jest wynikiem bardzo przeciętnym. Fanpage Szpilki obserwuje na co dzień ponad 850 tysięcy osób.

 

You are going down!    

 

Kownacki jest bardzo pewny siebie przed tym pojedynkiem i upatruje swojej szansy na zwycięstwo w słabej szczęce Szpilki. „Baby Face”, który pomagał Tomaszowi Adamkowi w przygotowaniach do walki z Solomonem Haumono, zebrał bardzo dobre recenzje za swoją dyspozycję podczas obozu „Górala”. Sam Adamek podkreślał, że Kownacki „ma czym uderzyć” . Urodzony  w Łomży bokser prawdopodobnie od początku walki będzie chciał ruszyć na Szpilkę i jednym z mocnych ciosów powalić go na deski. Zdaje sobie sprawę, że po uderzeniach Wildera, Mollo i Jenningsa „Szpila” był w tarapatach i też postara się pojedynek rozstrzygnąć przed czasem.

 

Cała presja przed tym pojedynkiem będzie ciążyła na Szpilce, który nie może pozwolić sobie na wpadkę. Jeśli „Baby Face” wygra, to bokser z Wieliczki będzie musiał poważnie zastanowić się nad swoją karierą. Po ciężkim nokaucie z Deontayem Wilderem, „Szpila” chce wrócić na właściwe tory. Druga porażka z rzędu może skomplikować jego plany o zdobyciu tytułu w królewskiej dywizji. Sam zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i wie, że margines błędu został już wyczerpany.

 

Ciepły uścisk, czyli nie ma złej krwi

 

Na początku wydawało się, że pomiędzy pięściarzami nie będzie złej krwi, bo Kownacki nie wydawał się gościem, który lubi prowokować i wdawać się w pyskówki. Na zaczepki Szpilki jednak odpowiedział i dosyć niespodziewanie zaczęło wrzeć. „The Pin” zapowiedział, że Kownacki odpowie za wszystkie nieprzychylne słowa, które wypowiedział pod jego adresem, a „Baby Face” chce udowodnić Szpilce jak bardzo się mylił nie doceniając jego bokserskiego warsztatu. Podczas pierwszego oficjalnego spotkania promującego galę w Nowym Jorku, nie zabrakło wymian słownych, ale koniec końców panowie podali sobie ręce. W niedzielę nad ranem 15 lipca z pewnością nie będzie miejsca na komplementy i czułe słówka.

 

Kownacki walczy o coś więcej niż zwycięstwo  

 

Kownacki pokonując Szpilkę może zyskać zdecydowanie więcej niż tylko kolejne zwycięstwo dorzucone do rekordu i dobre honorarium. „Szpila” ma bowiem w Stanach głośne nazwisko, a pokonanie byłego pretendenta do tytułu mistrzowskiego pomoże mu się pokazać z dobrej strony szerszej publiczności. „Baby Face” wskoczy również na zdecydowanie wyższy poziom rozpoznawalności, co z kolei powinno być gwarancją otrzymywania w przyszłości lepszych walk. Kownacki, który w USA ma jak do tej pory dosyć wąskie grono swoich kibiców, po zwycięstwie może zostać atrakcyjnym „towarem” na amerykańskim rynku, który budzi spore emocje.

 

Walka Szpilki z Kownackim, mimo że nie zapowiada się aż tak znakomicie, jak konfrontacje Adamka z Gołotą czy Adamka ze Szpilką, pozwoli wrócić pamięcią wstecz i ponownie poczuć bokserskie emocje. Te są potrzebne polskiemu boksowi bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.  

 

Transmisja gali Artur Szpilka – Adam Kownacki 15 lipca w Polsacie Sport!