Bodnar uciekał od początku środowego - 11. etapu Wielkiej Pętli wraz z dwoma innymi kolarzami - Marco Marcato i Frederikiem Backaertem. Na 28 kilometrów przed metą Włoch i Belg zostali jednak zostawieni z tyłu przez polskiego kolarza, który samotnie postanowił walczyć do końca o zwycięstwo etapowe.

Kolarz grupy Bora Hangsrohe, który jest specjalistą od jazdy indywidualnej na czas popędził więc przed siebie, choć mało kto wierzył w powodzenie akcji. Na 10 kilometrów przed końcem peleton miał mniej niż minutę straty do Polaka, ale ten wciąż wierzył w sukces. Jeszcze w ostatni zakręt, zlokalizowany około 700 metrów przed metą Bodnar wchodził jako pierwszy, ale tuż za nim czaił się rozpędzony peleton. I na około 300 metrów przed ostatnią kreską grupa wyprzedziła polskiego kolarza, który musiał obejść się smakiem...

 


Finisz z peletonu wygrał niezawodny Marcel Kittel, dla którego było to piąte etapowe zwycięstwo w tegorocznej Wielkiej Pętli. W sprinterskiej końcówce w Pau jadący w zielonej koszulce lidera klasyfikacji punktowej wyprzedził Holendra Dylana Groenewegena (LottoNL) i Norwega Edvalda Boassona Hagena (Dimension Data). W klasyfikacji generalnej prowadzi wciąż Christopher Froome. Kolega Bodnara z ekipy Bora Hangsrohe - Rafał Majka, musiał wycofać się z Tour de France z powodu urazów, jakich doznał na dziewiątym etapie wyścigu.