Przyspieszona starość Djokovica

Tenis
Przyspieszona starość Djokovica
fot. PAP

Novak Djoković do niedawna był niekwestionowanym numerem jeden i wielkim hegemonem rankingu ATP. W tym roku jednak mocno zawodzi, a w środę z wielkim bólem przedwcześnie pożegnał się z trzecim już turniejem wielkoszlemowym w sezonie 2017. Kontuzja może okazać się na tyle poważna, że wykluczy Serba z gry nawet do końca sezonu. Czy Nole zapłaci za swoje wielkie ambicje, a może odpoczynek od tenisa okaże się zbawienny?

Gdy w lipcu 2011 wszedł na szczyt rankingu ATP, do października 2016 roku oddał pierwsze miejsce zaledwie na kilka chwil. Novak Djoković miał swój wielki czas i na dobre zdominował męski tenis, do domowej gabloty trofeów zabierając aż 68 pucharów (12 Wielkich Szlemów). W latach 2011 i 2015 otarł się o doskonałość, wygrywając trzy z czterech turniejów najwyższej rangi (w 2011 roku odpadł w półfinale French Open, w 2015 przegrał tamtejszy finał). Cztery lata z rzędu triumfował także w ATP World Tour Finals.

Może to być stwierdzenie przedwczesne, ale czas Novaka chyba dobiega końca. Trzykrotny zwycięzca Wimbledonu z grymasem bólu na twarzy i frustracją prześlizgnął się jeszcze przez IV rundę, gdzie - popełniając liczne błędy, krzycząc i wyrzucając proste piłki w aut - rozprawił się z Adrianem Mannarino, jednak zdrowie nie pozwoliło mu podjąć walki w ćwierćfinałowym starciu z Tomasem Berdychem. Po 63 minutach Serb musiał uścisnąć dłoń sędziego oraz rywala i zrezygnowany zszedł z kortu.
Zawsze ciężko jest podjąć taką decyzję, zwłaszcza gdy idzie ci dobrze. Grałem najlepszy tenis od roku, czułem się pewnie. To po prostu pech, ale w życiu nic nie dzieje się bez powodu. Czas wyciągnąć wnioski, ta lekcja nie pójdzie na marne. Przez pół godziny byłem w stanie grać z bólem, jednak później stał się nieznośny i nie pozwalał mi być sobą. Dalsza gra nie miała sensu. Ostatnie miesiące są trudne: im więcej grałem, tym było gorzej.
Wydaje się jednak, że Serb robi dobrą minę do złej gry i zdaje sobie sprawę z regresu. Rok 2017 jest najgorszym od wielu lat w karierze 30-latka. Nie potrafił w tym roku zwyciężyć żadnego turnieju, a występy w Wielkich Szlemach ocierały się o kompromitację: druga runda Australian Open oraz zaledwie ćwierćfinały French Open i Wimbledonu. Najgorsze jest jednak, że Serb wydawał się na korcie kompletnie wypalony: brakowało mu świeżości i pewności siebie w poruszaniu, które zawsze było jego największą siłą. Uderzenia nie były już tak mocne i precyzyjne - przytrafiało mu się wiele niewymuszonych błędów, co kwitował bezradnymi okrzykami i ciosami w Bogu ducha winną rakietę.

Nole przyznał, że kontuzja doskwierała mu od początku brytyjskiego turnieju. Wedle innych źródeł, zmaga się z nią niemal półtora roku. Po meczu z Mannarino spędził ponad dwie godziny na stole u masażysty. Robił wszystko, aby być gotowym do gry, ale skutki jego determinacji mogą być opłakane. W zeszłym roku lekarze zaproponowali mu zabieg, który mógł rozwiązać jego problemy, jednak unikał go jak ognia.

Najczarniejszy ze scenariuszy zakłada aż półroczną przerwę Djokovica i koniec sezonu dla obecnego numeru cztery rankingu. Serb twierdzi, że chce wyzdrowieć i ma plan na powrót na szczyt po okresie regeneracji, jednak problem wydaje się być głębszy: Djoko musi pogodzić się z mijającym czasem i przypomnieć sobie, że ma już 30 lat. Dobrym pomysłem może okazać się przyjęcie rad od 35-letniego "wujka" Federera, który starzeje się z wielką klasą dając swojemu organizmowi złapać oddech w różnych okresach sezonu, świadomie rezygnując z kilku turniejów.
Nie odpuszczał tenisa w ostatnich latach, przyda mu się przerwa. W moim przypadku to zadziałało: czasem ciało i umysł potrzebują odpoczynku, żeby nabrać świeżości i pomysłów. Gdy już masz trójkę z przodu, musisz zacząć kalkulować. Dla mnie przerwa była czymś dużo korzystniejszym niż jakakolwiek operacja. Pozwoliła mi nabrać sił i wrócić mocniejszym.
Federer jest najstarszym zawodnikiem, który zagra w półfinale Wimbledonu od 40 lat. Szwajcar jest też głównym faworytem do triumfu w imprezie, w której nie ma już nikogo z pierwszej czwórki rankingu: z zawodami przedwcześnie pożegnali się Andy Murray, Rafael Nadal, Stan Wawrinka i wspomniany Djokovic.

Hubert Chmielewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze