Sytuacja w ciągu tygodnia zmieniała się kilkukrotnie, ale ostatecznie klub z Oporowskiej pozostanie w rękach Wrocławia. Zwołana w trybie pilnym Rada Miasta po burzliwych obradach, aby ratować Śląsk, podjęła decyzję o przyznaniu mu kwoty 10 mln złotych.

 

- Jest smutno i fiasko sprzedaży Śląska traktuję jako osobistą porażkę. W ciągu kilku najbliższych tygodni przedstawimy nową koncepcję funkcjonowania klubu. Osobiście chcę się zaangażować w rozmowy z lokalnymi firmami, aby przekonać je do sponsorowania Śląska Wrocław – mówił przed głosowaniem prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

 

Za dofinansowaniem Śląska głosowało 16 radnych, pięciu było przeciw, a cztery osoby się wstrzymały.

 

Tydzień temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej i nastroje były zupełnie inne. W czwartek 6 lipca Rada Miasta podjęła decyzję, że sprzeda większościowy pakiet akcji Śląska Ślakowi, który zobowiązał się przelać na konto klubu w ciągu trzech lat 45 mln złotych. Biznesmen notarialne zatwierdzenie transakcji warunkował jednak zmianą umowy ze Stadionem Wrocław. Pat trwał kilka dni, ale w środę prezydent Dutkiewicz zapowiedział, że przystaje na warunki Ślaka. Wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie na podpisaniu umowy.

 

Biznesmen kwestionował jednak kształt umowy i zwracał uwagę na brak zgód korporacyjnych zapewniających zmiany w umowie ze Stadionem. W piątek do południa gmina dosłała brakujące dokumenty i oczekiwała przelania na miejskie konto trzech milionów złotych za 54 procent akcji klubu. O 14.30 prezydent Dutkiewicz poinformował o fiasku negocjacji.

 

„Sprawdzaliśmy jeszcze przed chwilą i nie ma na koncie pieniędzy od pana Ślaka. Nie udał się plan A, to wdrażamy plan B. To porażka wszystkich zaangażowanych w sprzedaż Śląska oraz porażka prezesa Ślaka” – powiedział prezydent Wrocławia.

 

Dutkiewicz już w czwartek na wypadek, gdyby nie doszło do sprzedaży klubu, zwołał na piątkowe popołudnie nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Sytuacja była pilna, bo kasa Śląska świeci pustkami. Wówczas mówił, że ma nadzieję, iż jednak radni nie będą musieli się spotykać. Stało się inaczej.

 

Prezydent zapowiedział, że nie zakłada powrotu do innych ofert złożonych w przetargu na akcje Śląska i klub przez najbliższy rok pozostanie w rękach miasta. Gmina zapowiedziała za to pozew przeciwko Ślakowi o odszkodowanie, które może wynieść nawet 30 mln złotych.

 

Mecenas Jacek Masiota reprezentujący w procesie prywatyzacyjnym Śląska miasto zwrócił uwagę, że umowa o sprzedaży akcji faktycznie została już zawarta, a jedynie brakowało notarialnego potwierdzenia.

 

- Z tej umowy wynikają określone obowiązki m.in. kara umowna. Przypomnę, iż te elementy które były dla prezesa Ślaka sporne dotyczyły niewielkich kwot i były poza treścią zawartej umowy i trudno mi to inaczej interpretować niż jako działanie w złej woli. Wszystkie warunki, które stawiał już po zakończeniu procesu prywatyzacyjnego zostały przez miasto spełnione, zatem nie widzę innego sensownego wytłumaczenia tego stanu rzeczy - dodał.

 

W niedzielę meczem wyjazdowym z Arką Gdynia Śląsk rozpocznie nowy sezon.