Zestawienia par półfinałów tegorocznego Wimbledonu nie przewidziałby zapewne żaden kibic tenisa. W pierwszym meczu rozstawiony z szóstką Cilic mierzył się z Querrey’em. Obaj panowie spotykali się ze sobą czterokrotnie, zawsze górą był Chorwat,  a warto również dodać, że dwa spotkania rozegrali na Wimbledonie, oba były pięciosetowe.

 

Pierwsza odsłona bardzo zacięta, nie oglądaliśmy ani jednego przełamania i do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. Tam Cilic prowadził już 4:1, by ostatecznie oddać inicjatywę rywalowi i przegrać 6:8. Spotkanie nie obfitowało w wiele długich akcji, gdyż obaj preferują szybką, ofensywną i ryzykowną grę.

 

W drugim secie decydujący okazał się tzw. gem lacostowski, w którym Chorwat przełamał Querrey’a. Cilic świetnie serwował, a rywal nie potrafił znaleźć sposobu na 28-latka. W trzeciej partii już na początku Amerykanin został przełamany, ale po chwili i rozstawiony z szóstką tenisista stracił swoje podanie. W tie-breaku Chorwat wygrał pewnie do trzech.

 

Wydawało się, że Cilic ma wszystko w swoich rękach, czwarty set rozpoczął od wygrania gema do zera. Potem jednak kolejny zwrot akcji,  w trzeciej partii Chorwat został przełamany. Nieprzewidywalny był Amerykanin, potrafił obronić niesamowitą piłkę, po czym zepsuć najłatwiejszą akcję. Querrey zaczął jednak grać bardzo skutecznie, a przeciwnik coraz częściej się mylił. To nie był koniec emocji, w ósmym gemie kolejne przełamanie, tym razem dla Chorwata.

 

Wydawało się, że czwarty set również zakończy się tie-breakiem, Cilic prowadził 6:5 i serwował Amerykanin. Wtedy po raz kolejny obudził się geniusz Chorwata, który przełamał rywala i awansował do finału Wimbledonu. Dotychczas największym jego sukcesem było wygranie US Open w 2014 roku. Na londyńskich kortach nigdy nie zaszedł dalej niż do ćwierćfinału.

 

Sam Querrey – Marin Cilic 7:6 (8:6), 4:6, 6:7 (3:7), 5:7