Piłka nożna

Trener Celtiku: Przegraliśmy z Legią 1:6,...

Rafał Hurkowski: Na mistrzostwa dzieci z domów dziecka przyjadą zespoły dosłownie z całego świata. Weźmy taką Japonię lub Egipt. Jak udało się to zorganizować?

Dariusz Dziekanowski: To już piąte takie mistrzostwa. Przez te lata zdążyliśmy nawiązać kontakt z wieloma domami dziecka na całym świecie. Oczywiście wciąż jest to trudne przedsięwzięcie, ale czego się nie robi, by dać dzieciom radość?

Na turnieju będą gościć też wielcy piłkarze z dawnych lat, jak Paulo Futre, John Collins czy Rui Barros. To pana zasługa?

Można powiedzieć, że tak. Znamy się, w przeszłości graliśmy ze sobą lub przeciwko sobie i wciąż utrzymujemy kontakt. Pamiętajmy jednak, że są to ludzie bardzo zapracowani, więc tym bardziej trzeba docenić fakt, że tutaj przyjechali i będą nam pomagać - w sobotę posędziują dzieciakom mecze, a w niedzielę sami wyjdą na boisko. Jak widać, wielcy piłkarze mają też wielkie serca.

W jaki sposób ten turniej może pomóc dzieciom?

Wszystkie dzieci, które wystąpią w tym turnieju, mają ciężki start. Zmagają się z problemami w rodzinie i nie znają takiego bezstresowego życia, jakie prowadzą ich rówieśnicy z normalnych środowisk. Słowem - nie często mają powody do radości. Jeśli jednak mają marzenia, ten turniej udowodni im, że dzięki ciężkiej i sumiennej pracy można je zrealizować. Zagrają na pięknym stadionie Legii Warszawa, wezmą udział w prawdziwych mistrzostwach świata. Chciałbym, aby po ostatnim gwizdku zrozumiały, że także w ich życiu mogą się zdarzyć fajne chwile.

Zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że takie dzieci są zdecydowanie bardziej zmotywowane, by osiągnąć sukces niż ich rówieśnicy, którzy wychowują się w normalnych warunkach? Ponoć prawdziwe talenty rodzą się w prawdziwej biedzie.

Takie dzieci mają w sobie może więcej desperacji, ale ja bym powiedział, że niezależnie od tego skąd się wywodzisz, reakcje na ewentualny sukces są dwie - albo pracujesz jeszcze ciężej, albo spoczywasz na laurach. Dzieci, które wychowywały się w biedzie, są jednak pod tym względem nieco bardziej narażone, bo gdy nagle dostaną dużo pieniędzy, mogą sobie z tym nie poradzić. Dlatego tak ważni są odpowiedni doradcy. Z drugiej strony takie dzieci zdecydowanie bardziej doceniają to, że ktoś im pomoga, bo wcześniej tego nie doświadczyły. W tym bym raczej upatrywał ich przewagi. Z tej wdzięczności będą pracowały jeszcze ciężej i zrozumieją, że nie każdy człowiek jest człowiekiem złym.

I wy chcecie im to udowodnić.

Przede wszystkim chcemy nauczyć ich zespołowości. Nikt indywidualnie nie jest w stanie wygrać, ani przegrać meczu. Podstawą jest współpraca, dyskusja, wzajemne pomaganie sobie. Gdy ktoś zdobywa bramkę, cieszy się przecież cała drużyna, bo wie, że to nie jest zasługa tylko tego konkretnego zawodnika. Dzieci z domów dziecka nie zawsze rozumieją, że w grupie jest łatwiej. Często są bardzo samotne, zamykają się w sobie, ciężko do nich dotrzeć. Ale gdy to w końcu pojmą, będzie im w życiu zdecydowanie łatwiej. To się przełoży na ich przyszłą pracę i ewentualną rodzinę.

Mistrzostwa zwieńczy mecz gwiazd. Pan też w niedzielę wybiegnie na murawę?

Oczywiście, wszyscy będziemy chcieli zagrać.

Cała rozmowa z Dariuszem Dziekanowskim w załączonym materiale wideo.

Mistrzostwa Świata Dzieci z Domów Dziecka odbędą się w dniach 15-16 lipca na stadionie Legii Warszawa. Gośćmi specjalnymi będą: Paulo Futre, John Collins, Rui Barros, Frank Verlaat oraz Siarhiej Alejnikau.