- We Wrocławiu konkurencja będzie bardzo duża, wystartuje cała czołówka światowa. Wśród 18 pilotów Polskę będą reprezentować także Marcin Bernat i Paweł Kozarzewski - poinformował mistrz świata, Europy i kraju w slalomach motoparalotniowych.

 

Bógdał we Wrocławiu zmierzy się z rywalami także w konkurencjach technicznych.

 

- Organizatorzy postanowili stworzyć zupełnie nową, za to widowiskową konkurencję. Publiczność będzie mogła podziwiać elementy slalomów, latania precyzyjnego i lądowania na celność. Sam jestem ciekaw, jak to będzie, bo do tej pory w podobnej konkurencji nie startowałem, zresztą nikt z nas nie startował. Szykują się wielkie emocje - dodał pilot, który o medale walczyć będzie od 21 do 24 lipca.

 

22-letni Bógdał lataniem zainteresował się w wieku trzech lat, za sprawą ojca, który zaczynał od skoków spadochronowych, ale przerzucił się motoparalotnie.

 

- Też chciałem wznosić się w powietrze razem z nim, długo trwało, zanim zgodził się, bym poszedł w jego ślady. Ale nie miał innego wyboru i musiał zaakceptować, że chcę robić to, co on. Sześć lat temu przeszedłem szkolenie i dostałem swoje pierwsze skrzydło dla początkujących - przedstawił swoją sportową drogę.

 

Dziś z rozrzewnieniem wspomina naukę latania i pierwsze starty.

 

- Zacząłem szukać filmów z zawodów w internecie, ćwiczyłem i bardzo mi się to podobało. Kiedy skończyłem 18 lat, pojechałem na pierwsze zawody do Pisza, wygrałem z trzema pilotami kadry narodowej, no i nie miałem wyjścia, musiałem związać się z tą dyscypliną – wspomniał.

 

Po sześciu latach kariery na swoim koncie ma indywidualne i drużynowe tytuły mistrza świata i Europy. Pierwszy sprzęt dostał, teraz sam konstruuje sobie wózki i napędy. W lutym obronił pracę pt. "Projekt konstrukcji wózka motorowego z wykorzystaniem modelowania 3D i analizy MES", zdobył tytuł inżyniera i od razu rozpoczął studia magisterskie na płockiej filii Politechniki Warszawskiej.

 

- Jestem w tym dobrym położeniu, że mogę łączyć naukę i pasję. Wstaję rano, latam, potem mam zajęcia, wracam do domu, przygotowuję się na następny dzień, a wieczorem znów mam trening. Zawody są w weekendy, więc z niczego nie muszę rezygnować" – zapewnił.

 

Uwielbia rywalizację, ale jest zdania, że na ryzyko w motoparalotniarstwie nie ma miejsca.

 

- Ta dyscyplina wymaga spokoju i rozwagi. Jak jestem na ziemi i patrzę na kolegów, to się boję, bo widzę, jakie błędy popełniają i wiem, co może się wydarzyć. Tam w górze jest adrenalina, nerwy, ale ja jestem daleki od tego, by ryzykować. Nie stawiam sobie za cel zwycięstwa za wszelką cenę - podkreślił 22-latek.

 

Start w World Games we Wrocławiu będzie także doskonałą okazją do promowania jego ukochanej dyscypliny sportu.

- To jest nowy, nietypowy indywidualny sport, jakby... specjalnie dla mnie. Na razie jest bardzo mało popularny, mówią i piszą o nas właściwie tylko wtedy, gdy zdarzy się wypadek śmiertelny, a pod względem widowiskowości śmiało możemy konkurować np. ze skokami narciarskimi. Na świecie wysoki poziom prezentuje około 15 zawodników, najwięcej jest Polaków, którzy rywalizują przede wszystkim z Francuzami, Hiszpanami i Czechami – podsumował Bógdał.

 

O medale World Games motoparalotniarze walczyć będą na lotnisku Szymanów Aeroklubu Wrocławskiego, 10 km od centrum miasta.