Brodnicka: Piątkowska potrzebuje konfliktu ze mną. Ona medialnie nie istnieje!

Sporty walki

Ewa Brodnicka (14-0, 2 KO) pokonała podczas Polsat Boxing Night 7 Viviane Obenauf (11-3, 5 KO). Kilka dni po gali pięściarka udała się na urlop, a po powrocie opowiedziała między innymi o krytyce, która na nią spadła tuż przed i tuż po walce oraz o sprzeczce z Ewą Piątkowską. - Ona medialnie słabo istnieje i potrzebuje mnie do swojej promocji, żeby ktokolwiek o niej pisał. Jej potrzebny jest konflikt z Ewą Brodnicką - powiedziała pięściarka.

Widziałem, że wyjechałaś na wakacje i nie ma się czemu dziwić – odpoczynek był ci potrzebny. Pytanie, czy chciałaś też wypocząć psychicznie po ostatniej walce.

 

Ewa Brodnicka: Odpoczynek psychiczny również był potrzebny i to bardzo. Pierwszy tydzień po walce zostałam jeszcze w Polsce, bo zawsze okresowi tuż po pojedynku towarzyszą spore emocje. Żyłam cały czas Polsat Boxing Night, śmieję się, że jeszcze przez kilka dni byłam w nastroju do walki. Gdy jednak wyjechałam, to oderwałam się od wszystkiego, nabrałam do pewnych spraw dystansu, bardzo było mi to potrzebne.

 

Kiedyś powiedziałaś, że psychika jest twoją mocną stroną i to ona pomaga ci zwyciężać w każdym pojedynku. Powiedz, jak ona reaguje na te wszystkie zaczepki i nieprzychylne komentarze, które są kierowane pod twoim adresem tuż przed i tuż po walce?

 

Jak ktoś siedzi na kanapie i nic nie robi to nie jest narażony na żadną krytykę i nie popełnia żadnych błędów. Zdaje sobie sprawę z tego, że jestem na świeczniku życia medialnego i zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli mi przyłożyć niezależnie od tego co robię. Najlepsze jest to, że ja tych wszystkich komentarzy w internecie na swój temat w ogóle nie czytam. Nie przejmuję się nimi i gdyby nie moi rodzice, rodzina czy znajomi, którzy raz na jakiś czas mówią mi, że czytali to czy tamto, to ja nie wiedziałabym, co się dzieje. Ja już ostatnio powiedziałam do znajomych, że mam wrażenie, iż znajduje się w takiej bańce, od której wszystko się odbija. Nawet gdy idę do galerii na zakupy, to wszystko jest poza mną, żyję po swojemu.

 

Jak rodzice reagują na te komentarze w internecie pod twoim adresem?

 

Przejmują się, czytają, żyją tym. Wiele osób boi się spełniać marzenia i robić coś pożytecznego ze swoim życiem, bo nie chcą spotkać się z krytyką. Boją się oceny ze strony innych osób. Wtedy są dwa wyjścia: albo ciężką pracą mogą walczyć o swoje marzenia i uodpornić się na hejt, albo zrównać się z innymi, krytykować i próbować zrobić wszystko, aby ściągnąć drugą osobę w dół. Moi znajomi i rodzina przejmują się tym, bo doskonale mnie znają i wiedzą, jak dużo czasu i pracy wkładam w to, żeby być tu, gdzie jestem. Potem spotykają się z jakimś absurdalnym komentarzem na mój temat i widzą tą niesprawiedliwość. Ja na to nie reaguję, bo wiem co umiem, na co mnie stać i nic nie jest w stanie zakłócić mojego spokoju. W social mediach tak naprawdę pokazuję tylko fragment siebie, mały wycinek tego, jaką naprawdę jestem osobą. To nie przeszkadza jednak wielu osobom w tym, by móc mnie krytykować i obrażać.

 

Trzeba przyznać, że w ostatnich miesiącach można było zaobserwować szczyt twojej popularności.

 

Tak, ale to też nie przyszło z dnia na dzień. Może gdyby tak było, to bym się tym dziwiła, ale to przyszło stopniowo, popularność w ostatnich latach cały czas rosła. Ale fakt, w ciągu roku zainteresowanie moją osobą podskoczyło i nie potrzebna mi jest żadna kłótnia ani nawet przeciwniczka do tego, żebym pojawiała się w mediach i żeby o mnie dyskutowano.

 

Kiedyś powiedziałaś, że niedługo Kowalskiemu z lodówki wyskoczysz.

 

No właśnie nie chciałabym nigdy z niej wyskoczyć (śmiech). Kilka osób próbuje mi przypiąć taką łatkę, że jestem celebrytką i chodzę na różnego rodzaju imprezy, pokazuje się publicznie, ale to nieprawda. Wywodzę się z boksu, to dzięki niemu jestem rozpoznawalna i chciałabym być w tym momencie kojarzona z tą dziedziną życia.

 

Trudniej było ci się przygotować do pierwszego pojedynku mając z tyłu głowy, że jest w planach Polsat Boxing Night?

 

Nauczyłam się tego, że liczy się tylko tu i teraz. Kiedyś potrafiłam wybiegać myślami w przyszłość i dziś też oczywiście mam swoje plany, ale potrafię się skoncentrować tylko na tym, co obecnie jest dla mnie najważniejsze. Przez długi czas myślałam tylko o walce mistrzowskiej w Częstochowie i do tamtego dnia nie zajmowałam się niczym innym. Po Częstochowie dopiero zaczęłam swoje myśli skupiać na PBN. Tydzień odpoczęłam i wszystko było już ukierunkowane pod ten pojedynek.

 

Jak odpoczywa się po walce mając świadomość tego, że zaraz znowu trzeba wyjść do ringu? To chyba inna forma relaksu niż teraz, gdy nie masz żadnego terminu.

 

Tydzień po walce zawsze jest czas, w którym mimo wszystko wraca się do niej, trudno jest się kompletnie zresetować, odciąć, a ja mimo wszystko musiałam sobie z tym poradzić, żeby rozpoczynając przygotowania do PBN mieć czystą głowę. Tutaj nie udało się w 100% wypocząć, bo to tylko kilka dni wolnego, po których znowu trzeba było ciężko trenować. Czas na przygotowanie do walki to jakieś osiem, dziewięć tygodni. Tyle czasu przed PBN nie miałam.

 

Tobie robi różnicę, podczas jakiej gali walczysz? Czy Polsat Boxing Night działało ci na wyobraźnie bardziej niż – przykładowo – gala w Częstochowie?

 

Ja to się wręcz „jarałam”, że będę mogła wystąpić podczas tak dużej gali. Dla mnie to większa motywacja, bo podczas PBN jest więcej kibiców, co wyzwala we mnie dodatkowe pokłady energii. A już podczas samej walki, gdy wychodzę do ringu, czuję to samo. Towarzyszy mi zawsze bardzo przyjemne uczucie, gdy jest moje wyjście i jest dużo kibiców, spoko atmosfera, naprawdę cała ta otoczka robi wrażenie. Adrenalinka jeszcze bardziej napędza.

 

Powiedziałaś kiedyś, że konferencja prasowa i ważenie ci służą i motywują jeszcze bardziej. Jak wpłynął na ciebie ich brak i zmiana zawodniczki, która na walkę dojechała bardzo późno?

 

Decyzja o zmianie zawodniczki i wzięciu tej walki była ryzykowna, trzeba było pokazać "jaja". Mój promotor Mariusz Grabowski powiedział, że wykazałam się odwagą i dobrze zniosłam ciśnienie, które siłą rzeczy się wytworzyło przez te zmiany. Gdyby moja rywalka zmieniła się na słabszą, to nie byłoby o czym gadać. Ale Viviane Obenauf to dobra pięściarka i poziomem odbiegająca od tej, z którą miałam się pierwotnie zmierzyć. Jestem zawodniczką, która bardzo analitycznie przygotowuje się do każdej walki, dużo analizuję swoją przeciwniczką i pod nią układam swoją taktykę. Byłam świetnie przygotowana pod Reyes, ale ostatecznie na kilka chwil przed pierwszym gongiem wszystko musiałam zmienić. Gdyby ta zmiana dotyczyła Adama Balskiego, to sytuacja wyglądałaby inaczej – on ma taki cios, że jemu taktyka czasem nie jest potrzebna. Wychodzi i robi swoje, może wygrać z każdym. Ja jednak wszystkie swoje założenia musiałam nagle wyrzucić do kosza i zacząć myśleć z trenerami nad rozpracowaniem innej rywalki.

 

Była myśl, żeby tę walkę odwołać?

 

Nie. Nawet przez moment nie było mowy o tym, żeby pojedynek odwołać. Nic z tych rzeczy. Obawiałam się, że po tym jak Dominikanka miała problemy wizowe, organizatorzy nie znajdą mi żadnego zastępstwa. Bałam się, że do tego pojedynku nie dojdzie, bo nie będę miała się z kim zmierzyć. Innej alternatywy nie było, więc gdy zobaczyłam nazwisko „Obenauf” to od razu podjęłam decyzję, że chcę walczyć.

 

Czy to, co miało miejsce podczas ważenia, wyprowadziło cię z równowagi? Czy nie chcesz o tym rozmawiać?

 

Nie, spoko. Możemy gadać, choć nie lubię się wypowiadać na temat Ewy Piątkowskiej. Uważam z całą świadomością tego co mówię, że ona medialnie słabo istnieje i potrzebuje mnie do swojej promocji, żeby ktokolwiek o niej pisał. Jej potrzebny jest konflikt z Ewą Brodnicką. Ja bym na jej ważenie nie przyszła. Mam wrażenie, że ona niedługo zamieni się w Shannona Briggsa, który chodził za Kliczko i chciał z nim walczyć. „Let’s go champ!” itp., pewnie znasz to. Ja w ten sposób to odbieram i moim zdaniem jest to bardzo słabe. Ona użyła to koło ratunkowe sugerując mi, że ja walczę w takim ochraniaczu. Ja mam wiele zdjęć dziewczyn z zagranicy, które walczą w takim samym pasie, nawet jej fotki też pokazują, że w takim ochraniaczu walczy.

 

Sukienka na after party po walce została wykorzystana?

 

Po walce spotkałam się w hotelu z przyjaciółmi i położyłam się bardzo późno spać, ale zrobiliśmy sobie tylko posiadówkę, bez szaleństw. Nie miałam siły ani ochoty na żadne chodzenie po klubach i tańce.

 

Miałaś jakieś „ale” odnośnie swojego występu na PBN czy czułaś tylko satysfakcję?

 

Zawsze mam jakieś „ale” do swojego występu, nigdy nie jestem w pełni z siebie zadowolona. Zawsze chciałabym coś polepszyć i wychodzę z założenia, że w dalszym ciągu sporo muszę poprawić. Cieszy mnie oczywiście zwycięstwo, ale na pewno w przyszłości będę pracowała nad tym, co poszło nie tak. Znajdzie się kilka takich elementów, nad którymi muszę popracować.

 

Mówiąc o poprawie, chodzi pewnie o 10. rundę, prawda?

 

Tak, chodzi o 10. rundę, którą przegrałam 8:10, ale ludzie nie rozumieją, że w wypunktowaniu pojedynku tak samo istotne jest każde starcie, a nie tylko dziesiąte. Nie powinnam dopuścić do sytuacji, w której pozostawiam wątpliwości, czy byłam górą, czy też nie, ale podsumowując całą walkę byłam lepszą pięściarką i zasłużenie wygrałam po wyrównanym pojedynku.

 

Pojawiły się opinie, że w Szwajcarii na pewno byś tej walki nie wygrała.

 

Ta opinia to nic odkrywczego, bo jadąc na walkę do rywala trzeba liczyć się z tym, że jeżeli nie uda się zwyciężyć przed czasem, to można zostać oszukanym. Absolutnie wygrałam tę walkę na punkty i trudno jest mi teraz powiedzieć, jak wyglądałoby to w Szwajcarii, ale możliwe, że niesłusznie przegrałabym.

 

Ewa, co teraz z tobą? Masz jakiś plan na najbliższe kilka miesięcy, czy skupiasz się na odpoczynku i nie myślisz o boksie?

 

Chciałabym zawalczyć jeszcze w tym roku, pewnie pod koniec jesieni – coś takiego. Promotor robi wszystko, abym po wakacjach stoczyła duży pojedynek i mam nadzieję, że tak się stanie. Sprawię zostawiam, wierzę, że będzie dobrze.

Jakub Borowicz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze