Haraslin i Mihalik wzięli udział w odbywających się w Polsce mistrzostwach Europy do lat 21. Wyższe notowania w kadrze miał jednak 23-letni boczny pomocnik Cracovii, bowiem w meczach z Polską (Słowacy wygrali 2:1), Anglią (1:2) i Szwecją (3:0) wychodził on na boisko w podstawowym składzie, a w ostatniej konfrontacji zdobył nawet bramkę. A zawodnik Lechii był tylko jego zmiennikiem.

 

- Mieliśmy już okazję rywalizować przeciwko sobie na Słowacji, kiedy ja grałem w Slovanie, a Mihalik w Żylinie. Na mistrzostwach Europy Jaroslav był w dobrej formie i został w Cracovii, chociaż ten klub wcześniej go nie chciał. Ten zawodnik mniej broni, ale lubi iść do przodu i jest dobry w grze jeden na jeden. Będziemy musieli go powstrzymać - przyznał piłkarz Lechii.

 

Z Gdańska mógł odejść także Haraslin, ale klub nie wyraził zgody na przejście Słowaka do francuskiego Dijon. 21-letni pomocnik nie ma o to jednak pretensji.

 

- Taka była decyzja Lechii, która czeka być może na lepszą propozycję. A ja dostałem szansę i chcę ją wykorzystać. Skupiam się na występach w polskiej ekstraklasie i chciałbym grać na poziomie, jaki prezentowałem w grupie mistrzowskiej poprzedniego sezonu. Poza tym od siłowych lig angielskiej i francuskiej wolę techniczną włoską i hiszpańską, bo jestem typem takiego zawodnika. Z Lechią wiąże mnie jeszcze roczny kontrakt, ale piłka jest niesamowita i nie możesz być pewny tego, co wydarzy się jutro - stwierdził.

 

Pomimo odniesienia dwóch zwycięstw nasi południowi sąsiedzi nie wyszli na Euro z grupy, dzięki czemu Haraslin mógł wcześniej dołączyć do drużyny. I tak jednak rozpoczął treningi z Lechią pod koniec zgrupowania w Gniewinie.

 

- Za wiele odpoczynku nie miałem, ale czuję się dobrze. Z Wisłą w Płocku wygraliśmy 2:0, a ja rozegrałem cały mecz na niezłym poziomie. Przydałaby się może bramka, ale najważniejsze, żeby drużyna punktowała. Mamy za sobą udaną inaugurację i teraz chcemy pójść za ciosem - zapewnił.

 

W poprzednim sezonie Haraslin miał w gdańskim zespole więcej defensywnych obowiązków, ale obecnie, kiedy trener Piotr Nowak zmienił system na 3-4-3, może bardziej realizować się w ofensywie.

 

- Teraz więcej gram z przodu, ale nie mam z tym żadnego problemu. Gram tam, gdzie wystawi mnie trener i najważniejsze, że nie siedzę na ławce - podsumował pomocnik biało-zielonych.