Tylko 7 razy po reformie Michela Platiniego – która weszła w życie w 2009 roku - klub, który startował w 1. rundzie, dostawał się do rozgrywek grupowych Ligi Europy. Z takim przesłaniem wystartowały w tym sezonie Jagiellonia Białystok i Lech Poznań. Portal KKSLech.com pisał kilka tygodni temu: „Graniczy to z cudem”. Po 2. rundzie Lech gra dalej, Jaga odpadła...

 

KKS Lech.com w czerwcu – przy okazji losowania pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy - napisał: „Statystycznie awans Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy 2017/2018 jest niemalże niewykonalny. Od 2009 roku, czyli od momentu kiedy Liga Europy zastąpiła Puchar UEFA tylko kilku klubom udało się przejść wszystkie cztery fazy eliminacyjne”.

 

Oto zestawienie „cudów”:

 

Twente Enschede (2012 roku wyeliminowali Santa Colomę, Inter Turku, Mladę Boleslav i Bursaspor);

 

Tromso (2013, norweski klub wyeliminował NK Celje, Inter Baku i FC Differdange, ale przegrali play-off  z Besiktasem Stambuł – turecki klub został jednak wykluczony z pucharów);

 

Rosenborg Trondheim (2012 i 2015, norweski klub za pierwszym razem pozostawił w pobitym polu Crusaders Belfast, Ordabasy Shymkent, Servette Genewę oraz... Legię Warszawa; a za drugim Vikingur Gota, KR Reyjkavik, Debrecen VSC oraz rozstawioną Steauę Bukareszt);

 

Gabala (2015 i 2016, za pierwszym razem wyeliminowali Dinamo Tbilisi, Cukaricki Belgrad, Apollon Limassol i Panathinaikos Ateny, a za drugim Samtredii, MTK Budapeszt, Lille i Maribor);

 

Maccabi Tel-Awiw (izrealski klub poradził sobie z Novą Goricą, Kairata Ałmaty, Pandurii Targu-Jiu i Hajdukiem Split).

 

Teraz Gabala zaliczyła 9 rywala z rzędu, którego eliminuje w walce o Ligę Europy. Niestety, rywala z Polski -  Jagiellonię Białystok. Trochę to był nieszczęśliwy dwumecz dla wicemistrza Polski. Szczególnie żal pierwszego starcia, gdzie była wielka szansa na wygraną.

 

Na szczęście Lech zagrał w rewanżu z FK Haugesund na miarę oczekiwań. Piękną bramkę – z rzutu wolnego - zaliczył Darko Jevtić, a w samej końcówce Nicki Bille Nielsen – po akcji Denissa Rakelsa – dobił groźnego rywala z Norwegii.

 

Teraz przed trzecim zespołem Ekstraklasy w sezonie 2016/17 FC Utrecht i śmiem twierdzić, że „Kolejorz” zagra dużo lepiej, niż w ostatnim tygodniu. Po prostu Nenad Bjelica musi łączyć przygotowania formy – do całego sezonu! - z rywalizacją, w której jest wiele pułapek. Wydaje się jednak, że teraz dyspozycja fizyczna Lecha powinna iść w górę, a i zgranie mocno przebudowanej drużyny będzie widoczne.

 

To FC Utrecht musi się martwić o formę. Z La Valettą podopieczni Erika ten Haga męczyli się  (0:0 w pierwszym spotkaniu, 3:1 w rewanżu). Czwarty zespół ligi holenderskiej znajduje się na podobnym etapie przygotowań, jak Lecha tydzień, a może nawet dwa tygodnie temu. Eredivisie startuje dopiero 11 sierpnia, a więc już po rywalizacji z „Kolejorzem” (pierwszy mecz 27 lipca, rewanż w Poznaniu 3 sierpnia). Lech ma problem z utrzymaniem najlepszych piłkarzy, ale to samo dotyczy Utrechtu – napastnik z Francji, Sebastien Haller odszedł do Eintrachtu (za 7 mln euro), a pomocnik Sofyan Amrabat do Feyenoordu (za 4 mln).

 

Kto jak nie Lech – i rzecz jasna Legia – mają budować ranking Ekstraklasy w UEFA?