Hakuho pochodzi z Mongolii, tytuł wielkiego mistrza sumo, tzw. yokozuny ma od 2007 r. W styczniu 2015 r. ustanowił rekord wygranych turniejów bijąc osiągnięcie innego yokozuny, Taiho z 1971 r., w piątek przebił poziom największej liczby zwycięstw w karierze przeskakując o jedną wygraną osiągnięcie Kaio (ranga oozeki znajdująca się pod yokozuną) z 2011 r. Do zakończenia zmagań w Nagoi, czwartego z sześciu rozgrywanych corocznie turniejów sumo, pozostały jeszcze dwie rundy, zatem Hakuho będzie miał okazję w weekend dwukrotnie śrubować wynik.

 

Fani Hakuho i widzowie turnieju w Nagoi liczyli na to, że zapaśnik, który do środy pozostawał w tej edycji zmagań niepokonany, pobije rekord Kaio dzień wcześniej. Po niespodziewanej przegranej z Mitakeumi (ranga sekiwake, o jeden stopień niżej od oozeki i dwa od yokozuny) mistrz został obrzucony przez zawiedzionych widzów fioletowymi poduszkami. Ta tradycja wyrażania swojego rozczarowania wynikiem walki sięga 300 lat. Zdarzało się, że federacja sumo zabraniała rzucania poduszkami z uwagi na zdrowie zawodników i widzów.

 

"Jutro chcę być jedynym posiadaczem rekordu" - mówił w czwartek po wyrównaniu wyniku 1047 wygranych dodając, że jego rekord wynika po części z szeregu przebytych w ub.r. urazów i kontuzji. "Miałem dziś dość siły. Jestem niezwykle szczęśliwy, że rekord należy do mnie, szczególnie biorąc pod uwagę ogromne wsparcie, jakie miałem podczas poprzedniego turnieju i tu w Nagoi" - komentował w piątek super czempion. Hakuho aby zostać zwycięzcą 39. turnieju w karierze musi wygrać jeszcze tylko jedną z dwóch pozostałych mu walk.

 

Sumo, jako rdzennie japońska dyscyplina sportu, przez ostatnie lata było wielokrotnie krytykowane za systematycznie pogarszające się wyniki japońskich zawodników. Ostatni Japończyk zdobył tytuł mistrza yokozuny w styczniu br. (Kisenosato), jednak poprzedni zawodnik tego kraju uzyskał promocję na najwyższą rangę w 1998 r. W międzyczasie ten tytuł zdobyło trzech zawodników z Mongolii (m.in. Hakuho) oraz Hawajczyk.