Zawodników w piątek nie rozpieszczała pogoda. Po godz. 17 zaczęło padać, przełożono nawet konkurs trójskoku kobiet, bo warunki były zbyt niebezpieczne.

 

Nie przeszkodziło to jednak Krukowskiemu (Warszawianka), który rekordowy rzut oddał już w pierwszej próbie. Dotychczasowy najlepszy krajowy wynik wynosił 86,77 m i od 16 czerwca 2002 należał do Dariusza Trafasa. Trenujący ze swoim ojcem Michałem zawodnik o prawie trzy metry poprawił „życiówkę” sprzed dwóch lat – 85,20. To także piąty wynik na świecie w tym sezonie.

 

Odległość uzyskana przez Krukowskiego to spora niespodzianka, ale w ostatnich tygodniach jego forma była równa i dosyć wysoka. W trzech ostatnich występach uzyskiwał 83,52, 83,71 i 82,80.

 

Uzyskany przez niego w piątek wynik 88,09 dawałby mu medal na każdych mistrzostwach świata poza 2001 r.

 

- Ten stadion był zawsze dla mnie szczęśliwy. Jak zobaczyłem rzut pomyślałem, że może być w okolicach 85 metrów, ale nie spodziewałem się aż takiej odległości – powiedział tuż po konkursie.

 

Najszybsi na najbardziej prestiżowym w lekkoatletyce dystansie 100 m byli Karol Zalewski (AZS UWM Olsztyn) – 10,27 i Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice) – 11,29.

 

- Cieszę się, że w końcu zbliżyłem się do rekordu życiowego. Zostałem w blokach, ale to już u mnie standard i wiedziałem, że muszę gonić. Przed finałem nastawiałem się, że interesuje mnie tylko złoto – przyznał Zalewski.

 

Swobodzie zabrakło trzech setnych do minimum na MŚ. „Słyszałam, że jest szansa. Nie wiem, na ile realna, ale mam nadzieję, że może załapię do reprezentacji. To dla mnie bardzo ważne” – przyznała.

 

W eliminacjach 400 m ppł błysnął Patryk Dobek (SKLA Sopot), który po zmianie trenera powraca do wysokiej formy. Po raz pierwszy w tym sezonie uzyskał wynik 49,15, który jest lepszy od minimum PZLA na mistrzostwa świata w Londynie.

 

- Taki był plan, żeby nie czekać do finału, tylko od razu pobiec na miarę moich możliwości. Treningi pokazywały, że powinno być dobrze. Zrobiłem jeszcze trochę błędów technicznych, ale powinno być coraz szybciej – zapewnił w rozmowie z PAP.

 

Wartościowy wynik uzyskała w pchnięciu kulą Paulina Guba (OKS Start Otwock) – 17,92.

 

- Jestem zadowolona z takiego rezultatu. Jak jest forma, to nawet taka pogoda nie przeszkadza – przyznała i dodała, że w mistrzostwach świata celuje w ścisły finał.

 

W kobiecym oszczepie zwyciężyła Marcelina Witek (Polanik Piotrków Trybunalski), która parę dni wcześniej wywalczyła brązowy medal mistrzostw Europy do lat 23. Tym razem rzuciła 59,21, ale brała udział tylko w czterech kolejkach.

 

- W mistrzostwach Polski walczy się o medale, a nie o wynik, a pogoda nas dzisiaj nie rozpieszczała. Jestem zadowolona i gratuluję dziewczynom, które nawet w takich warunkach poprawiły rekordy życiowe – skomentowała.

 

W chodzie na 5000 m złoty medal wywalczyła Paulina Buziak (LKS Start Mielec) – 22.20,99. Na 3000 m z przeszkodami najszybsi byli Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów) – 8.34,89 i Matylda Kowal (CWKS Resovia Rzeszów) – 10.04,12.

 

W trójskoku najdalej wylądowała Anna Jagaciak-Michalska (AZS OŚ Poznań) – 14,05. Teraz trenująca ze swoim ojcem zawodniczka musi czekać na decyzję PZLA, czy pojedzie na mistrzostwa świata. Minimum (14,15) wprawdzie ma, ale uzyskane w zawodach, które nie znajdowały się w kalendarzu. Wśród mężczyzn w tej konkurencji triumfował Karol Hoffmann (MKS Aleksandrów Łódzki) – 16,55.

 

- Jestem trochę zawiedziony, ponieważ liczyłem, że uda się dzisiaj wypełnić wskaźnik na mistrzostwa świata. I nie chodzi nawet o pogodę, bo z tym sobie radziłem, ale po prostu było ciemno i nie widziałem belki – mówił wicemistrz Europy z Amsterdamu.

 

Trybuny na wyremontowanym stadionie BOSiR były wypełnione. Wstęp – również na kolejne dni – jest bezpłatny.