Inne

Pasha emocjonalnie o polskich kibicach:...

Niestety, nie zobaczymy Polaków w wielkim finale najważniejszego turnieju sezonu. „Złota piątka” nie podołała agresywnym, bardzo bezpośrednim Brazylijczykom, którzy nie bez powodu zaszli aż tak daleko. Latynosi od pierwszej do ostatniej rundy potyczki błyszczeli nieprawdopodobnymi umiejętnościami strzeleckimi i to głównie dzięki indywidualnym akcjom bliźniaków Teles - HEN1ego i LUCAS1a, ale tak naprawdę całej ekipy, najpierw zmiażdżyli Biało-Czerwonych na Inferno, a następnie – po naprawdę zaciętym boju – sprowadzili ich do parteru na Mirage. Nie pomogło Virtusom ogromne wsparcie z trybun i odśpiewany „Mazurek Dąbrowskiego”.
 
Virtus.pro 0:2 Immortals
Inferno 5:16; Mirage 11:16

Cieszy jednak dobra forma Jarosława ‘pashyBicepsa’ Jarząbkowskiego czy też Wiktora ‘TaZa’ Wojtasa. Mimo wielu popełnionych błędów i momentami bardzo chaotycznej gry, niejedno zagranie VP udowodniło, że legendy znad Wisły chcą znów powrócić do czołówki. I jest to wielce prawdopodobne.  
 
Tym samym w wielkim finale PGL Majora zobaczymy konfrontację, której najprawdopodobniej nie przewidzieliby nawet najwięksi ryzykanci. O mistrzowski tytuł najważniejszego turnieju w roku zmierzą się bowiem gracze Gambit Esports z Immortals, a więc zespoły, którym przed startem zmagań niezwykle daleko było do miana faworytów.

Potyczka o trofeum odbędzie się w niedzielę o godzinie 17:30.