Przed ostatnim etapem - jazdą indywidualną na czas, w klasyfikacji generalnej różnice były bardzo niewielkie: Froome, walczący o czwarte zwycięstwo w Tour de France, wyprzedzał o 23 sekundy Francuza Romaina Bardeta (AG2R) oraz o 29 Kolumbijczyka Rigoberto Urana (Cannondale). Faworytem do utrzymania żółtej koszulki był Froome, choć i Francuz i Kolumbijczyk nie zamierzali składać broni. Nieco obok wyścigu o triumf w Tour de France 2017 miała się toczyć walka o zwycięstwo etapowe.

Start i metę etapu wyznaczono na słynnej arenie piłkarskiej Stade Velodrome. Trasa była płaska, z wyjątkiem 1200-metrowego stromego podjazdu do bazyliki Notre Dame de la Garde (średni kąt nachylenia 9,5 proc) oraz zjazdu. W sobotę na swój rachunek mieli wreszcie pojechać pomagający Froome'owi przez cały wyścig Michał Kwiatkowski (Sky), a także Maciej Bodnar (Bora-Hansgrohe). Obaj w przeszłości potrafili sobie radzić w takich próbach i zapowiadali, że nie będą mieć nic do stracenia, ale jednocześnie zastrzegali się, że po trzech tygodniach ścigania nie mogą być pewni dyspozycji.

Jako pierwszy z dwóch Polaków, na trasę liczącą 22,5 km ruszył Maciej Bodnar, który pierwszą część czasówki pojechał bardzo dobrym tempem, ale to co najlepsze zachował na drugą połowę trasy. Najpierw szybko wjechał na stromy podjazd pod Notre-Dame de la Garde, a następnie rozpędzony w czasie 28'15" wjechał na metę. Polak zdeklasował poprzedzających go kolarzy i z dużą przewagą mógł czekać na kolejnych zawodników wjeżdzających na ostatnie metry. Bodnara wyprzedzić nie mogli tak znakomici kolarze jak trzeci kolarz 1. etapu TdF Vasil Kiryienka czy czterokrotny... i aktualny mistrz świata w jeździe na czas Tony Martin, który stracił do polskiego kolarza 14 sekund.

O 15:39 na trasę wyjechał Michał Kwiatkowski, który od pierwszych metrów bardzo mocno nacisnął na pedały. Dzięki temu na pierwszym punkcie pomiaru czasu miał 5 sekund przewagi nad Bodnarem. Podjazd pod Notre-Dame de la Garde pokonał jednak nieco wolniej i tuż przed metą musiał nadrabiać czas, by być szybszy od swojego rodaka. Ostatecznie "Kwiato" wjechał na "kreskę" z czasem 28'16" czyli o sekundę wolniej niż Maciej Bodnar! Statystycy obliczyli nawet, że na dystansie 22,5 km Kwiatkowski pojechał wolniej o 0,03 km/h.

Około 16:08 polscy kibice mogli być więc w siódmym niebie, bowiem na czele po przejechaniu 110 kolarzy było dwóch Polaków! Wciąż mogło ich jednak wyprzedzić 57 innych zawodników, z których żaden nie mógł się jednak nawet zbliżyć do czasu Bodnara i Kwiatkowskiego. Na metę wjeżdżali Daryl Impey, Primoż Roglić czy Sylvain Chavanel, ale ich straty były ogromne. Nawet tacy specjaliści jak Alberto Contador musieli pogodzić się z porażką z dwoma naszymi orłami. Jako ostatni o godzinie 17:04 na trasie pojawił się Christopher Froome i od razu było wiadomo, że to on jako jedyny będzie mógł zagrozić Polakom. Na szczycie podjazdu lider TdF był wolniejszy od Bodnara o dwie, a od Kwiatkowskiego o 3 sekundy. Na mecie Polacy nadal byli minimalnie szybsi i mogli świętować historyczny sukces. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się bowiem, żeby na jednym etapie Tour de France dwaj polscy kolarze zmieścili się na podium!

 

Bodnar został tym samym trzecim Polakiem w historii, który wygrał etap Wielkiej Pętli. Jako pierwszy zwycięstwo etapowe Tour de France zapisał na swoim koncie Zenon Jaskuła w 1993 roku. Na kolejny triumf musieliśmy czekać 21 lat, gdy dwa etapy TdF 2014 wygrał Rafał Majka, który zaliczył jedno zwycięstwo także rok później. W 2017 roku przyszedł czas na Bodnara.

 

Wyniki 20. etapu:

 

Klasyfikacja generalna po 20. etapie: