Chodzi o walkę byłego mistrza wagi półciężkiej Jona Jonesa (22-1, 9 KO, 6 SUB), który już w nocy z soboty na niedzielę powalczy o odzyskanie tytułu z Danielem Cormierem, z byłym królem wagi ciężkiej Brockiem Lesnarem (5-3-1NC, 2 KO, 2 SUB). O ich potencjalnym zestawieniu mówiło się już kilka lat temu, a i sam "Bones" powtarzał, że przejście do królewskiej dywizji jest jego kolejnym celem w karierze. Ostatecznie do ich walki nigdy nie doszło, gdyż obaj mieli swoje problemy.

Jones wraca do oktagonu już niedługo, z kolei Lesnar ma przed sobą pięć miesięcy zawieszenia (z dwunastu) po tym, jak został ukarany za stosowanie niedozwolonych środków po gali UFC 200. W ostatnim czasie sporo mówiło się o jego powrocie - miał nawet stawić się w siedzibie USADA, by wrócić do struktury testów antydopingowych. Na razie fani muszą jednak uzbroić się w cierpliwość.

Kilka dni temu Jones wziął udział w czacie z fanami i odpowiadał na pytania. Dowiedzieliśmy się m.in. tego, że bardzo chętnie zmierzyłby się właśnie z Lesnarem. - To wielki gość i to byłaby wielka walka. To wielkie wyzwanie, ale wątpię, by przyjął taką ofertę - przyznał "Bones", zaznaczając, że miałby plan na pokonanie cięższego przeciwnika.

Jak się okazało na odpowiedź Lesnara nie trzeba było długo czekać. Były mistrz wagi ciężkiej przyznał, że z wielką chęcią zgodziłby się na takie zestawienie.

- Gdziekolwiek, kiedykolwiek! Jones powinien jednak skupić się na walce z Cormierem - powiedział.

 

Lesnar po raz ostatni był widziany w oktagonie w lipcu zeszłego roku, kiedy pokonał na punkty Marka Hunta. Później jednak wynik starcia został zmieniony na "no contest" ze względu na wpadkę dopingową. Z kolei Jones bił się w kwietniu 2016 roku z Ovince'em St.Preux, wygrywając pewnie na kartach punktowych.