Premierowa odsłona była na początku wyrównana (6:6), ale szybko przewagę zaczęli uzyskiwać Węgrzy (6:10, 8:12). Po trafieniu Norberta Gyene w 6. minucie Polacy przegrywali już 12:18, a trener Krzysztof Kisiel poprosił o czas. Reprymenda szkoleniowca przyniosła skutek, gospodarze ruszyli do odrabiania strat i dopięli swego: po trafieniu Miłosza Ruppa było 20:20. W końcówce oglądaliśmy wymianę ciosów z obu stron, z tym że ten decydujący w ostatnich sekundach wyprowadzili Madziarzy. Patrik Vizes ustalił wynik tej partii na 24:26.

Podrażnieni porażką w pierwszej połowie Polacy dobrze rozpoczęli kolejną odsłonę (6:2, 8:4). Po kolejnym rzucie Ruppa dystans wzrósł już do siedmiu oczek (16:9) i na nieco ponad trzy minuty przed końcem wydawało się, że gospodarze zdołają wyrównać stan meczu. Niestety, końcówka to brak skuteczności po polskiej stronie i konsekwentne odrabianie strat przez Węgrów. Gdy Vizes skutecznym rzutem na 16:17 dał prowadzenie swej drużynie, Polacy mieli jeszcze ponad pół minuty na odrobienie strat. Decydujący rzut w ostatnich sekundach został jednak obroniony przez bramkarza rywali, gospodarze przegrali więc to starcie 0:2.

Polska – Węgry 0:2 (24:26, 16:17)

Skrót meczu w załączonym materiale wideo.