Czeczot o Majorze: Moje pokolenie nie miało takich igrzysk

E-sport

- Nie uważam rzecz jasna, żebym był jakoś szczególnie stary (śmiech), ale moje pokolenie nie miało takich igrzysk. Mieliśmy co prawda Amigę i inne historię, ale nie mogliśmy marzyć o imprezie, której uczestnikami są zgromadzeni tutaj młodzi ludzie. Jesteśmy bowiem świadkami najważniejszego wydarzenia na świecie, jeśli chodzi o ten typ rozrywki, a zespoły walczą o nagrody z puli miliona dolarów - powiedział na temat turnieju PGL Major Kraków aktor Krzysztof Czeczot.

Adam Łuczka: Spotkaliśmy się w TAURON Arenie, gdzie w tej chwili rozgrywany jest bardzo prestiżowy turniej PGL Major Kraków 2017. Czy ma Pan coś wspólnego z e-sportem i zna grę Counter-Strike: Global Offensive?

Krzysztof Czeczot: Jestem tutaj w związku z imprezą, która odbędzie się za tydzień (koncert z okazji pierwszej rocznicy Światowych Dni Młodzieży). Moja obecność tutaj jest więc dosyć przypadkowa, ale muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj zobaczyłem. Nigdy nie byłem bowiem na takich igrzyskach! Co prawda osobiście wolę raczej piłkę nożną, a ligę hiszpańską i angielską oglądam bardzo regularnie, jednak to czego doświadczyłem tutaj jest niesamowite - ogromna rzesza ludzi kibicuje swoim drużynom grającym w... grę komputerową!

Czy zauważył Pan jakieś podobieństwa między e-sportem a "normalnymi" dyscyplinami? Na trybunach zasiadło dzisiaj ponad 13 tysięcy młodych osób, które żywiołowo dopingują swoich idoli, a część ich okrzyków jest jakby żywcem wzięta z piłkarskich stadionów.

Doping jest praktycznie identyczny, co bardzo mnie fascynuje. Analogia między uwielbianą przeze mnie piłką nożną, a tym co się tutaj dzieje widoczna jest gołym okiem. Różnica jest taka, że tam strzela się piłką do bramki, a tutaj wirtualnie w drugiego zawodnika... To pokazuje również bardzo ciekawą dla mnie rzecz - nie uważam rzecz jasna, żebym był jakoś szczególnie stary (śmiech), ale moje pokolenie nie miało takich igrzysk. Mieliśmy co prawda Amigę i inne historię, ale nie mogliśmy marzyć o imprezie, której członkami są zgromadzeni tutaj młodzi ludzie. Jesteśmy bowiem świadkami najważniejszego wydarzenia na świecie, jeśli chodzi o ten typ rozrywki, a zespoły walczą o nagrody z puli miliona dolarów!

Czy jest to Pana zdaniem dobry kierunek, że młodzi ludzie zwracają się ku wirtualnym rozgrywkom?

Jestem zdania, że sport powinien rozgrywać się między ludźmi twarzą w twarz, a nie twarzą do ekranu, jednak nie mnie oceniać. Ja lubię co innego, kibice e-sportu lubią co innego, ale lepiej chyba wziąć piłkę i trochę pokopać, niż siedzieć z joystickiem przed komputerem.

Cała rozmowa z Krzysztofem Czeczotem w załączonym materiale wideo.

Adam Łuczka, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze